wtorek, 18 sierpnia 2015

Prolog

Witajcie. Mam dość nietypową rodzinę. Dwójkę niezniśnych lecz najukochańszych braci. Są trochę nadopiejuńczy. Nie no dobra TROCHĘ to za mało powiedziane. Nie pozwalają żeby jaki kolwiek chłopak ze mną flirtował. To jest nie fair. Są nawet trochę wrogo nastawieni do moich przyjaciół. No oczywiście przecież to chłopacy, zapomniałam...

Brian i Tomas są wspaniali. Oddałam za obu życie. Oni na pewno też by to zrobili. Są dla mnie jak rodzina. Nie zamieniła bym ich nawet na możliwość porozmawiania z samym Razjelem.

I oczywiście jeszcze jest Lili. Najlepsza przyjaciółka na świecie. No po prostu bez kija nie podchodź. Uwierzcie wiem coś o tym. Pamiętam jakby to było wczoraj. Jace, laluś który uważa się za niewiadomo kogo, chciał ją pocałować... Skończyło się złamaną ręką i skręconą kostką. Sam sobie na to zasłużył. No bo kto mądry wyskakuje zza budynku i żucia się na dziewczynę i chce ją pocałować. Dobra zmieńmy temat.

Zapomniałam. Jeszcze moja wspaniała kuzynka a zarazem przyjaciółka Gabriela. Czy jak kto woli Gabi. Urocza pełna wdzięku i charyzmy ruda kita. Tylko mi pozwala siebie tak nazywać. U-u-u, cóż za przywilej. No i oczywiście zapomniałam o wujka James'ie i cioci Natali'e. No po prostu nic dodać nic ująć. Wspaniałe małżeństwo poznali się w sklepie dla przyziemnych jak byli mali no nie do kończą tacy mali. Wujek miał 18 lat a ciocia 15 lat. Supermarket. Jakie to romantyczne.

Na koniec moi rodzice Jocelyn i Valentin. Wielka szkoda że za parę dni będę patrzyła jak płonie ciało mojego ojca. Umarł, a raczej został zabity przez demonice Lilith. Zastanawiacie się pewnie dlaczego. Nie chciał się zgodzić żeby znowu truła Jonathan'a i Jared'a swoją ochydną krwią. Kiedy byli jeszcze w łonie matki Lilith pod postacią zielarki sprzedała mojemu ojcu zioła na uspokojenie. Nieświadomie podał je mamie.

Obaj moi bracia mają w sobie krew demona i anioła. Robi to z nich nietypowych nocnych łowców. Kiedy anioły się o tym dowiedziała podarowły ojcu a właściwie mi swoją krew.

Mam o wiele, wiele, wiele więcej angielskiej krwi w sobie. Jak określił to Razjel ''Ona jest bardziej darem dla was wszystkich Nefilim niż zwykłym nocnym łowcą. Jest jedną z was ale i jednocześnie jedną z nas. Każdy nocny łowcą powinien wiedzieć kim jest i jak się nazywa, gdyż po śmierci sądzie przy jednym stole z nami i Bogiem ''.

Więc nazywam się Clarissa Adele Morgenstern i jestem dumna z tego kim jestem. Ale i tak mówcie mi Clary.
__________--------------------------------------__________



A więc prolog za nami. Mam nadzieję że się podobało.



Jeśli czytasz zostaw po sobie ślad.

1 komentarz:

  1. Zapowiada się fajnie. Idę czytać 1 rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń