piątek, 6 listopada 2015

4. Ale to jest wysypisko...


~~Clary~~


Nie. To było takie krępujące. Czemu on musiał tu przyjść. Ponownie otworzyły się drzwi, lecz Jared stanął tyłem.

-Mama mówi że chciała by żebyście byli na tej kolacji.
-Zaraz przyjdziemy. Ale proszę cię...
-Tak, tak. Już sobie idę.

Po wyjściu Jared'a postanowiliśmy się ubrać. Jack miał też ciuchy u mnie.



Uczesałam się w luźnego kłosa na bok.



Gdy zeszliśmy wszyscy już siedzieli przy stole. Usiedliśmy przy nim i nałożyliśmy sobie sałatki.

-Jutro rano wyjeżdżamy- Odezwała się mama
-Będę tęsknić za zachodami słońca w Alicante
-Clary, kochanie, tam też zachody słońca nie są brzydkie- Mruknął Jack

Posłałam mu wściekłe spojrzenie. Kolaja przebiegła w ciszy. Później wszyscy poszli do swoich sypialni. Wyjątkami byłam ja i mój wilkołak. Wyszliśmy na spacer, żeby zobaczyć zachód słońca. Gdy dotarliśmy na polane rozłożyliśmy koc, który zabraliśmy z domu.



-Wiesz jak ja cię kocham, prawda?- Zapytał
-Tak. A skąd to pytanie?
-Wiesz jaki jest Jace
-Ten idiota?
-Tak, tak, ten idiota. To wiesz jaki jest prawda?
-Straszny frajer, tyle mogę  nim powiedzieć.
-On będzie ciebie podrywał, jesteś piękną i dobrą nephilim. On cięgnie do wszystkiego co ma ładne cycki i dupę. Wiesz że nie chcę cię obrazić, ale on będzie się przystawiał. Będę cholernie zazdrosny. Ufam ci i myślę że mu nie ulegniesz.- Powiedział zasmucony

Uśmiechnęłam się do niego. Teraz wiem czemu podczas kolacji był smutny, zamyślony. Trapił go ten idiota.

-Aw. Jak ja cię bardzo kocham. Tak, bardzo bardzo cię kocham. Nigdy na niego nie popatrzę w taki sposób. Cieszę się że mi ufasz. A teraz mi nie przeszkadzaj, chcę się delektować tym pięknym słońcem.

***

To już dziś. Wstałam wcześniej żeby zobaczyć jeszcze wschód słońca. To banalne, ale naprawdę kocham patrzeć na słońce, czuć jak witamina D3 wsiąka w skórę. Już kiedyś mieszkałam w NY. Uczyłam się tam w przyziemnej szkole, miałam misje której szczegółów nie mogę zdradzić. Mama mówiła że teraz też będę tam musiała po coś wrócić. New York New'ym York'iem, ale i tak najbardziej kocham instytut w Londynie. Wspaniali ludzie, wspaniałe miasto, a co najważniejsze dobrze mi się tam mieszkało. Tak, mieszkałam tam. A teraz wracając do tego spaceru, powinnam już iść. Cicho wstałam z łóżka, na szczęście  Jackob ma twardy sen. Wyjęłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki się przebrać.





Ze sobą wzięłam również plecak i słuchawki. Napisałam kartkę z informacją że wyszłam, przyczepiłam ją na lodówkę. Zrobię pewnie coś dziwnego, ale raz się żyje. Najwyżej będą się na mnie wkurzać. Narysowałam runę otwierającą portal. Przeniosłam się do Londynu. Wsiadłam do taxsówki, po czym podałam kierowcy adres. Po chwili dotarliśmy na miejsce.

-Czy to na pewno tutaj- Zapytał
-Tak na pewno
-Ale to jest wysypisko...
-Ma tutaj pan pieniądze i niech się pan tak nie interesuję- Dałam mu pieniądze i wysiadłam.

Kiedy auto odjechało mogłam się spokojnie rozejrzeć. Moim oczom ukazał się wielki, stary i piękny budynek. To Instytut. Poszłam w jego kierunku. Przeglądałam Instagram'a gdy ktoś na mnie wpadł. Z hukiem wylądowałam na ziemi.

-Uważaj jak chodzisz frajerze!- Powiedziałam, nie, wrzasnęłam na tego kogoś.
-I kto to mówi idiotko- Prychnął

Nagle rozpoznałam znajomy głos, i już wiedziałam kim jest ten posranym frajerem. Spojrzałam w górę, zgadła, to był Derek.

-Witaj księżniczko- Powiedział i podał mi rękę bym wstała. Spostrzegłam w jego ręce walizkę.
-Hej. Miłe powitanie, wiesz? Po o ci ta walska?- Zapytałam zaskoczona
-Ja i El wyprowadzamy się do NY- Zatkało mnie.
-Jak.?! Do Instytutu?
-Nie. Do koziej dupy. No oczywiście że do Instytutu, a co?
-My też się tam wyprowadzamy- Przytuliłam go na przywitanie
-Ale zapłon wiesz. Na Anioła to świetnie!. El bała się że nikogo tam nie polubi i będzie skazana za samotność, lub na mnie. Ona i te jej wieczne humorki. Kiedy wyjeżdżacie?
-Po śniadaniu, ale wszyscy jeszcze śpią więc ja się wybrałam na małą wycieczkę.
-Nie powiem nic siostrze. Kochanie idź stąd, ja wcale cię nie wyganiam, ale jak przyjedziecie to tylko ja będę o tym wiedział a ona będzie zdziwiona.
-No okey. To ja już sobie idę. Żegnaj. Frajerze....!- Posłałam mu zadziorny uśmiech.


***

Spacerowałam po parku. Dalej w Londynie. Postanowiłam iść gdzieś coś zjeść. Nikt jeszcze do mnie nie dzwonił, co oznacza że śpią. Weszłam do kawiarni. Zamówiłam sobie kawę z podwójnym mleczkiem, a do jedzenia kawałek sernika. Usiadłam przy stoliku koło okna. Na nim stał wazon ze świeżo ściętymi kwiatami, tulipanami. Oglądałam snapy gdy kelner przyniósł mi rzeczy które zamówiłam. Był to wysoki brunet. Niebieskie oczy. I do tego cholernie przystojny.

-Proszę
-Dziękuje. Mogła bym prosić rachunek?- Zpytałam
-Tak już przynoszę.

Zaczęłam jeść sernik. Zauważyłam kelnera idącym z moim rachunkiem.

-To jest rachunek
-Dziękuję panu.
-Jakiego tam panu. Nazywam się Ed.
-Clary, miło mi.

Nagle poczułam coś dziwnego. Temu mężczyźnie zaczęły się zmieniać kolor oczy. Teraz już wiedziałam. To wilkołak. Popatrzał na mnie zdziwiony.

-Witam, wilkołaku- Mruknęłam
-Dziewczyna o imieniu Clary, dosyć niska, szczupła, zgrabna, rudowłosa. Morgenstern, mam racje.?- Popatrzał na mnie zdezorientowany. W jego oczach można było zobaczyć strach.
-Widzę że moja sława mnie wyprzedza- On nagle się mi pokłonił
-Pani, miło mi ciebie poznać. Wszyscy mówią jaka jesteś piękna, ale żadna z ich wypowiedzi nie określa cię w pełni.
-Dziękuje, ale mam chłopaka.
-Wiem. To przecież jeden z najsilniejszych wilkołaków i tych którym wolno przebywać w Idrisie. Przepraszam ale muszę wracać do pracy. Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.
-Papa

Kiedy odszedł skończyłam sernik i wypiłam kawę. Zapłaciłam po czym wyszłam. Znalazłam jakąś ciemną uliczkę żeby otworzyć portal. Wyciągnęłam stele, gdy nagle ktoś zasłonił mi buzie ręką...









*-**-**-*-*-**-*-*-**-*-*-*-*-*-*-*-**-**-**-**--**-*-**--**-***--**-*-*--***--**-*



Witajcie! W końcu jest nowy.. Przepraszam. No po prostu czarownica (czyt. Pani od matematyki) się na mnie uwzięła. Ale oto jestem.! A teraz ważna notka:
Jest taki wspaniały blog. Jego autorka jest równe wspaniała. Ktoś, pewnie jakiś zasrany i głupi frajer, napisał że to zepsuła. Ja oczywiście tak nie uważam :). Bardzo bym was prosiła żebyście Odwiedzili ten blog i oczywiście, jeżeli chcecie, zaczęli czytać. Bardzo polecam. Tu link : Bo kochać to niszczyć- Dary Anioła.


Jeśli czytasz zostaw po sobie ślad...  :)

3 komentarze:

  1. Ello :>
    Trafiłam na bloga przez komentarz, który zostawiłaś na moim blogu i przeczytałam sobie od razu wszystkie rozdziały :>
    To może najpierw powiem, co mi się pododba. Widać, że masz pomysł na fabułę , a to podstawa. Stworzyłaś też wiele nowych postaci i nie powiem gubię się trochę w tym kto jest kim ^^"
    Jonathan i Klariśka mają brata? Fajno, tego jeszcze nie widziałam xD
    I tak sądzę, że Clary koniec końców będzie z Jace'm x3
    Opko jest ciekawe i wciąga, ale jest coś co mi przeszkadza. Widziałam już, że pod poprzednim rozdziałem jedna z czytelniczek zwróciła ci uwagę na błędy - proszę, zastosuję się do ich rad. Teraz jest lepiej, ale pierwsze dwa rozdziały musiałam czytać dwa razy, żeby zrozumieć o co chodzi.
    Kolejna rzecz to te obrazki - jestem wielką antyfanką wstawiania ilustracji zamiast opisu. To bardzo krzywdzi tekst. Czy opisanie stroju bohaterki jest aż takim problemem? Wszyscy wiedzą jak wygląda kłos, a jeśli ktoś nie wie to sobie wygoogluje, nie musiałać dodawać zdjęcia :<
    Będę czytać dalej, więc możesz dopisać mnie do listy osób czekających na kolejny rozdział ^^
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Will z mercy-and-rocky.blogspot.com
    Ps. Pisałaś w komentarzu, że chciałabyś przeczytać one-shotam, więc czuję się w obowiązku powiadomić, że został dodany ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś*
      One-shota*
      Tak to jest jak człowiek pisze na komórce ^^"

      Usuń