<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524</id><updated>2011-12-25T11:43:05.834-08:00</updated><title type='text'>Inna Historia</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4958304179204908474</id><published>2010-07-28T18:21:00.000-07:00</published><updated>2010-07-28T18:22:08.915-07:00</updated><title type='text'>Witold Jabłoński</title><content type='html'>Po długim milczeniu prezentujemy recenzję autorstwa Tadeusza Olszewskiego, a tekst dotyczy książki sprzed 22 lat - "Gorzkich uczynków" Witolda Jabłońskiego (&lt;i&gt;Eros niespętany&lt;/i&gt; [w:] "Życie Literackie", 1988, nr 48 s. 10).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_-IY2ysbCuD8/TFDW2YbyIYI/AAAAAAAADZQ/KSdrxp37aow/s912/jab.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="176" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/TFDW9ZPDpJI/AAAAAAAADZU/XD31Iq3lkOo/s400/jab.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4958304179204908474?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4958304179204908474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4958304179204908474' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4958304179204908474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4958304179204908474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2010/07/witold-jabonski.html' title='Witold Jabłoński'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/TFDW9ZPDpJI/AAAAAAAADZU/XD31Iq3lkOo/s72-c/jab.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-5071449864839807382</id><published>2009-11-17T07:07:00.000-08:00</published><updated>2009-11-17T07:26:50.158-08:00</updated><title type='text'>"Polska Miedź" a homosprawy</title><content type='html'>Dzisiaj zapowiadana od dawna "Polska Miedź". Tak pisał o tym "zjawisku" Tomasz Kaliściak na &lt;a href="http://www.homiki.org/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=2326"&gt;Homikach&lt;/a&gt;: Z pewnością nieliczni wiedzą o tym, że Tadeusz Olszewski na łamach „Polskiej Miedzi” (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;29-31/1988), organu prasowego Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie, opublikował bodajże pierwszy w historii polskiej krytyki literackiej esej o problemach polskiej prozy homoseksualnej Inna miłość. O wątkach homoerotycznych we współczesnej prozie polskiej. Nie „Twórczość” na przykład ani też „Tygodnik Kulturalny” czy „Życie Literackie”, z którymi Olszewski jako krytyk współpracował, lecz właśnie „Polska Miedź” okazała się wówczas pismem gay friendly. Wspomniany szkic zamieścił Stanisław Srokowski, który – po usunięciu z wrocławskich „Wiadomości” w okresie stanu wojennego – został redaktorem „Polskiej Miedzi”, gdzie utworzył obszerny dział literacki. Otworzył Lubin na literaturę, organizując między innymi coroczne Spotkania z Literaturą Miłosną. Na jednym z nich wystąpił wówczas Tadeusz Olszewski, prezentując referat o wątkach homoerotycznych w polskiej prozie, który w całości został opublikowany na łamach „Polskiej Miedzi”. Brzmi to groteskowo, o ile nie surrealistycznie i można by śmiało włączyć ten fakt do przepastnej kroniki paradoksów PRL-u, jednak artykuł w „Polskiej Miedzi” dotyczył spraw całkiem poważnych. Olszewski, tropiąc homoseksualne wątki w prozie Iwaszkiewicza, Gombrowicza, Andrzejewskiego, Stryjkowskiego czy też Musiała, ze zdumiewającą szczerością i otwartością zdiagnozował problem niepewnej „obecności” polskiej literatury gejowskiej. „Polska norma obyczajowa – pisał wówczas – nie przewiduje tolerancji dla erotycznej odmienności. Każde odstępstwo od prokreacyjnego seksu małżeńskiego do niedawna jeszcze było uznawane wręcz za zamach na Boga, Ojczyznę i Ludzkość. Obyczajowość polską kształtuje jednak Kościół rzymskokatolicki, który nie stwarza erotycznej alternatywy, a seks pozamałżeński i nieprokreacyjny uważa za ciężki grzech. Narzucone przez ten Kościół normy moralne i seksualne głęboko zakorzeniły się w świadomości społecznej. Jednym z licznych skutków tego zakorzenienia jest niesłychane ubóstwo naszej literatury homoerotycznej. Trudno zresztą mówić o polskiej literaturze tego typu, jako że ogranicza się ona właściwie do wątków ubocznych, pełniących rolę drugoplanową, a częstokroć – zaledwie do odległych, delikatnych i enigmatycznych aluzji”. Pojawia się więc trafna diagnoza: „Społeczna nietolerancja dla homoseksualizmu oznacza w warunkach polskiej obyczajowości również brak tolerancji dla tematyki homoerotycznej w sztuce, a więc i w literaturze”. Niestety, ten dość obszerny, pionierski artykuł przebrzmiał bez echa. Kto mógł się spodziewać takich rewelacji po „Polskiej Miedzi”, przyzakładowym tygodniku o lokalnym zasięgu, poruszającym przyziemne problemy klasy robotniczej? A szkoda, bo dla Germana Ritza, który w latach 90. miał odwagę przełamać „zmowę milczenia” wokół polskiej literatury homoseksualnej, głos Olszewskiego okazałby się znakomitym punktem wyjścia, może nawet zweryfikowałby niektóre założenia szwajcarskiego slawisty. Szkic Olszewskiego uchylił drzwi homoseksualnej „szafy”, do której wtłoczono polską literaturę. Przygotował grunt do dyskusji, której nikt wówczas nie podjął.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAKXzG-jI/AAAAAAAACzw/zya8-B4K0Z0/s1600/DSC04299.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 339px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAKXzG-jI/AAAAAAAACzw/zya8-B4K0Z0/s400/DSC04299.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405093787217623602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAKBIGTCI/AAAAAAAACzo/9HXB6eB12JI/s1600/DSC04293.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAKBIGTCI/AAAAAAAACzo/9HXB6eB12JI/s400/DSC04293.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405093781131643938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAJ5koCJI/AAAAAAAACzg/8N-xJpz9Ww4/s1600/DSC04292.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAJ5koCJI/AAAAAAAACzg/8N-xJpz9Ww4/s400/DSC04292.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405093779103811730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAJqJvoVI/AAAAAAAACzY/rS9h7UoSe-Q/s1600/DSC04287.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 324px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAJqJvoVI/AAAAAAAACzY/rS9h7UoSe-Q/s400/DSC04287.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405093774964531538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-5071449864839807382?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/5071449864839807382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=5071449864839807382' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5071449864839807382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5071449864839807382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/11/polska-miedz-homosprawy.html' title='&quot;Polska Miedź&quot; a homosprawy'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SwLAKXzG-jI/AAAAAAAACzw/zya8-B4K0Z0/s72-c/DSC04299.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4317104291474730286</id><published>2009-10-18T06:14:00.000-07:00</published><updated>2009-10-18T06:19:32.671-07:00</updated><title type='text'>Poezja i ginekologia</title><content type='html'>Dzisiaj artykuł Tadeusza Olszewskiego (autor m.in. Zatoki ostów) zatytułowany Poezja i ginekologia, tekst ukazał się w Życiu Literackim nr 29, z 23.07.1989. Dla ciekawostki przypomnijmy, że dzięki tekstom Olszewskiego najbardziej gay friendly magazynem pod koniec lat 80. stała się... "Polska Miedź". Ale o tym mam nadzieję, jeszcze zdążymy opowiedzieć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza aktywność to zasługa Juniora, któremu dzięki wielkie za podsyłanie materiałów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StsV1pkMyfI/AAAAAAAACR4/VdqjBfWfMjs/s1600-h/DSC04283.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 184px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StsV1pkMyfI/AAAAAAAACR4/VdqjBfWfMjs/s400/DSC04283.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393928990141237746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StsVr1SnqmI/AAAAAAAACRw/CkL5Hmsy_SM/s1600-h/DSC04285.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 322px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StsVr1SnqmI/AAAAAAAACRw/CkL5Hmsy_SM/s400/DSC04285.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393928821490035298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4317104291474730286?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4317104291474730286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4317104291474730286' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4317104291474730286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4317104291474730286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/10/poezja-i-ginekologia.html' title='Poezja i ginekologia'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StsV1pkMyfI/AAAAAAAACR4/VdqjBfWfMjs/s72-c/DSC04283.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4945748241562493026</id><published>2009-10-15T05:32:00.000-07:00</published><updated>2009-10-15T05:37:31.601-07:00</updated><title type='text'>Diskrete Leidenschaften</title><content type='html'>Wracamy po przerwie. Tym razem będzie o książce. Jako ciekawostkę chcemy pokazać Wam kilka stron z pewnej niezwykłej książki. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Diskrete Leidenschaften. Homosexuelle Prosa aus Polen&lt;/span&gt;. (wydana przez Foerster Verlag we Frankfurcie w 1988 roku. Antologia zawiera teksty 19 polskich autorów, m.in. Jerzego Andrzejewskiego, Wilhelma Macha, Tadeusza Brezy, Jarosława Iwaszkiewicza, Witolda Gombrowicza, Witkacego, Tadeusza Olszewskiego, Witolda Jabłońskiego i Jerzego Nasierowskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorem antologii jest Wolfgang Joehling, niemiecki dziennikarz przez&lt;br /&gt;wiele lat mieszkający w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXbY6w7DI/AAAAAAAACRU/1GmIZqkyE9M/s1600-h/DSC04367.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXbY6w7DI/AAAAAAAACRU/1GmIZqkyE9M/s400/DSC04367.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392804838112291890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXarng4JI/AAAAAAAACRM/1zxlwy8Gh1I/s1600-h/DSC04365.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 291px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXarng4JI/AAAAAAAACRM/1zxlwy8Gh1I/s400/DSC04365.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392804825951953042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXad57xkI/AAAAAAAACRE/OTwnpQslHfI/s1600-h/DSC04362.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 297px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXad57xkI/AAAAAAAACRE/OTwnpQslHfI/s400/DSC04362.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392804822271116866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXZ_V5qdI/AAAAAAAACQ8/k8bUjGtq92c/s1600-h/DSC04361.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXZ_V5qdI/AAAAAAAACQ8/k8bUjGtq92c/s400/DSC04361.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392804814066919890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXZgzqksI/AAAAAAAACQ0/2qXI3h7rpZs/s1600-h/DSC04358.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXZgzqksI/AAAAAAAACQ0/2qXI3h7rpZs/s400/DSC04358.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392804805870260930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4945748241562493026?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4945748241562493026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4945748241562493026' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4945748241562493026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4945748241562493026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/10/diskrete-leidenschaften.html' title='Diskrete Leidenschaften'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/StcXbY6w7DI/AAAAAAAACRU/1GmIZqkyE9M/s72-c/DSC04367.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-975172566055784254</id><published>2009-08-31T04:48:00.000-07:00</published><updated>2009-08-31T04:54:26.110-07:00</updated><title type='text'>Test Turinga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grupa brytyjskich naukowców wystosowała niedawno &lt;a target="_blank" href="http://petitions.number10.gov.uk/turing/"&gt;petycję&lt;/a&gt; do rządu Jej Królewskiej Mości, by ten oficjalnie przeprosił za prześladowanie i doprowadzenie do śmierci &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Alana Turinga&lt;/span&gt; - wybitnego matematyka, ojca informatyki i zasłużonego kryptologa z czasów II WŚ. Skazany za swój homoseksualizm na przymusowe "leczenie", popełnił samobójstwo w wieku 41 lat. Oto historia jego życia i śmierci.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Alan Mathison Turing&lt;/span&gt; urodził się 23 czerwca 1912 roku w Londynie. Miał zostać urzędnikiem, jak jego ojciec - pracownik indyjskiej służby cywilnej i w takim kierunku był początkowo kształcony. Od wczesnych lat wykazywał jednak sporo zainteresowania naukami ścisłymi. Wcześnie też odkrył swoją homoseksualność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuRiW9h-xI/AAAAAAAAAvg/w7xtThyMCTg/s1600-h/turing1928.jpeg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 120px; height: 301px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuRiW9h-xI/AAAAAAAAAvg/w7xtThyMCTg/s400/turing1928.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376050599662058258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W wieku szesnastu lat zakochał się w swoim szkolnym koledze Christopherze Morcomie. Tym, co zbliżyło ich do siebie były wspólne pasje - matematyka i astronomia oraz plany kariery naukowej. Razem ubiegali się o stypendium w Cambridge. Otrzymał je tylko Morcom, ale wkrótce później - w lutym 1930 roku zmarł na powikłania pogruźlicze. Śmierć ukochanego była dla młodego Alana prawdziwym szokiem. Zawsze fascynowały go relacje między materią i duchem, zwłaszcza zaś procesy myślowe. Po odejściu Morcoma porzucił dziecięcą wiarę w niematerialną duszę, uznając że działanie ludzkiego mózgu ma charakter jak najbardziej cielesny. Wtedy być może zaświtała mu w głowie myśl o mogącej myśleć maszynie. Turing postanowił jeszcze ciężej pracować, żeby osiągnąć to, co nie było dane Christopherowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1931 roku został przyjęty do King's College w Cambridge, gdzie znalazł się wśród takich tuzów jak John M. Keynes czy Arthur C. Pigou. Tamtejsze lewicujące środowisko było otwarte i pełne zrozumienia dla homoseksualnych związków (sam Keynes był także homoseksualistą),  ale Turing od dyskusji o polityce i kulturze w ich gronie wolał bieganie, żeglarstwo lub wioślarstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuRvGH052I/AAAAAAAAAvo/nZDHPgB3S9M/s1600-h/turing1939.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 220px; height: 220px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuRvGH052I/AAAAAAAAAvo/nZDHPgB3S9M/s400/turing1939.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376050818480138082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Lektura dzieł von Neumanna, Russella i Gödela z zakresu matematycznych podstaw mechaniki kwantowej oraz logiki matematycznej natchnęła go do zajęcia się epokowym wynalazkiem - uniwersalną maszyną obliczeniową. W swojej pracy &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"O liczbach obliczalnych"&lt;/span&gt; opublikowanej w 1936 roku sformułował on koncepcję modelu tego, co dziś nazywamy komputerem - głowica przesuwająca się po nieskończonej długości taśmie zawierającej symbole i mająca możliwość odczytu oraz zapisu tychże symboli. Ten model nazwano &lt;b&gt;maszyną Turinga&lt;/b&gt; i do dziś wykorzystywana jest chociażby w dydaktyce, bo na jej przykładzie można zrozumieć zasadę wykonywania przez maszynę algorytmów o różnym stopniu skomplikowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swą dalszą pracę naukową Turing kontynuował za oceanem na Uniwersytecie Princeton, gdzie współpracował z kolejnym z ojców informatyki i twórcą teorii gier Johnem von Neumannem. Nadal zajmował się matematyką, budował także elektromechaniczne maszyny dokonujące obliczeń na liczbach dwójkowych. Zainteresował się również kryptologią, co miało mieć decydujące znaczenie dla jego losów w trakcie wojny, która niebawem wybuchła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuObvLocOI/AAAAAAAAAuw/Q3kHNL7VFWk/s1600-h/bombaturinga.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 273px; height: 233px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuObvLocOI/AAAAAAAAAuw/Q3kHNL7VFWk/s400/bombaturinga.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376047187369685218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W 1939 roku Turing trafił do rządowego ośrodka w Bletchley Park, gdzie wraz z innymi naukowcami próbował złamać systemy kodujące używane przez Niemców w komunikacji. Sukces ma wielu ojców, ale to właśnie Alanowi Turingowi zawdzięczamy ostateczne złamanie kodu Enigmy. Rozwinął on ideę tzw. "bomby kryptologicznej", czyli maszyny, służącej łamaniu kodów, skonstruowanej jeszcze przed wojną przez polskich matematyków - Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego. W 1940 roku Turing pojechał nawet na spotkanie z nimi do Francji. Polska "bomba" na skutek ciągłego rozwijania konstrukcji Enigmy przez Niemców oraz zmian w protokole przesyłania klucza przestała być użyteczna już z początkiem 1940 roku. Stanowiła jednak inspirację dla Turinga do stworzenia rozwiązań, które zapewniły Aliantom przewagę informacyjną w trakcie bitwy o Atlantyk, co jak twierdzą niektórzy miało bezpośrednie przełożenie na sukces operacji w Normandii i pokonanie hitlerowskich Niemiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1945 roku Alan Turing został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego, ale tak jego praca, jak i zasługi wojenne były objęte klauzulą tajności jeszcze przez kolejnych 30 lat.  Na podstawie podstaw teoretycznych zawartych w pracach Turinga w Bletchley Park skonstruowano jedną z pierwszych elektronicznych programowalnych maszyn pod nazwą Colossus. Wciąż nie była to jednak maszyna uniwersalna, jakiej model teoretyczny proponował. W tym sensie do dziś  używa się względem maszyn oraz języków programowania pojęcia kompletności Turinga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plany takiego uniwersalnego komputera Turing stworzył w 1945 roku, jednak długo nie udawało mu się przekonać Narodowego Laboratorium Fizyki w Londynie do ich realizacji. Przeniósł się więc do Manchesteru, gdzie kontynuował pracę na tamtejszym uniwersytecie. Zresztą i tak bardziej niż fizyczna realizacja interesowała go sama idea komputera, zwłaszcza jako maszyny modelującej ludzki sposób myślenia. Zajął się więc teoretyczną stroną tego, co dziś nazywamy "sztuczną inteligencją".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuOzv8cXwI/AAAAAAAAAu4/CbPanvUvOwI/s1600-h/komputermanchester.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 278px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuOzv8cXwI/AAAAAAAAAu4/CbPanvUvOwI/s400/komputermanchester.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376047599891275522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W 1950 roku opublikował pracę pt. &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Maszyna licząca a inteligencja"&lt;/span&gt;, która stała się inspiracją dla naukowców różnych dziedzin - filozofów, psychologów i adeptów rodzącej się dopiero informatyki. W pracy tej sformułowana została koncepcja &lt;b&gt;testu Turinga &lt;/b&gt;, czyli metody sprawdzenia, czy maszyna jest w stanie tak doskonale posługiwać się językiem naturalnym, że rozmawiający z niej człowiek nie będzie podejrzewał, że nie ma do czynienia z drugim człowiekiem. Dowód na zbliżenie się komputera do ludzkiego sposobu rozumowania. Taki swoisty test na człowieczeństwo, którego jak się wkrótce miało okazać nie przeszła wówczas brytyjska machina władzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W uznaniu dokonań naukowych Alan Turing został przyjęty do grona Towarzystwa Królewskiego w 1951 roku. Jego wszechstronny umysł wciąż szukał nowych pól rozwoju. W tym samym roku opublikował pracę z pogranicza chemii, biologii i matematyki, pisząc o podstawach morfogenezy czyli w uproszczeniu mówiąc takich kwestiach jak skąd się biorą kształty dorosłych organizmów - jak układają się listki roślin, muszle ślimaków itp. Dobiegając czterdziestki zyskał wreszcie  aprobatę środowisk naukowych. Można się było spodziewać, że w karierze zawodowej czekają go dalsze sukcesy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuVJH0gMnI/AAAAAAAAAwA/AqPqR_z6pV0/s1600-h/turing1951.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 160px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuVJH0gMnI/AAAAAAAAAwA/AqPqR_z6pV0/s200/turing1951.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376054564147442290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tymczasem swym życiu prywantym Turing wciąż poszukiwał miłości. Przez pewien czas był związany z jednym ze studentów matematyki - Nevillem Johnsonem. W grudniu 1951 roku na Oxford Street - miejscu spotkań homoseksualistów poznał 19-letniego Arnolda Murraya. Kilka tygodni później zamieszkali razem. Arnold, chłopak z ulicy, był pod wielkim wrażeniem starszego kochanka - pracownika uniwersytetu, który z taką pasją potrafił opowiadać o elektronicznym mózgu. Niefortunnie pochwalił się tą znajomością koledze, który dowiedziawszy się adresu naukowca, włamał się do jego domu. Turing zgłosił tę sprawę na policji. Arnold zorientował się, kto mógł być sprawcą i podzielił się tymi podejrzeniami z Turingiem. Ten udał się kolejny raz na komisariat, by uzupełnić swoje zeznania. Dociekliwi policjanci wypytali o charakter relacji między nim a Murrayem. Turing w swej prostolinijności wyjawił  im całą prawdę, czym przyznał się do przestępstwa homoseksualizmu, za które groziło wówczas nawet kilkanaście lat więzienia. Obu natychmiast aresztowano  - 7 lutego 1952 roku, w pierwszym dniu panowania królowej Elżbiety II.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osoba Turinga była poważnym problemem dla służb specjalnych, który przecież w trakcie swej pracy dla nich poznał wiele tajnych informacji. Będąca agencją wywiadowczą Centrala Łączności Rządowej (GCHQ) zerwała z nim współpracę, którą wciąż prowadził w tajemnicy nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Po procesie 31 marca 1952 r. sąd postanowił odstąpić od kary więzienia, dając Turingowi stały dozór policyjny i kierując na przymusową "terapię" hormonalną. To co nazywało się leczeniem wyniszczyło jego organizm. Mimo to starał się nie tracić humoru, żartując m.in. z piersi, które mu wyrosły na skutek przyjmowanych estrogenów, albo faktu, że jeśli zaparkuje swój rower w niedozwolonym miejscu, może trafić do więzienia na całe lata. Pół żartem, pół serio wyraził też swoje obawy, czy cała sprawa nie wpłynie na jego wiarygodność jako naukowca, podając możliwy sposób argumentacji jego oponentów: "Turing twierdzi, że maszyny mogą myśleć. Turing obcuje z mężczyznami. Wniosek: maszyny nie mogą myśleć."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ucieczką od problemów stały się dla niego podróże. Odwiedził kilkukrotnie Skandynawię, dowiedziawszy się, że istnieją tam potańcówki dla samych mężczyzn i wydawane są gejowskie czasopisma, np. duński "Vennen" ("Przyjaciel"). Wiedział też o słynnej akcji norweskich gejów i lesbijek z 1951 roku, którzy do wszystkich lekarzy oraz gazet w kraju rozesłali ośmiostronicowy &lt;a target="_blank" href="http://users.cybercity.dk/%7Edko12530/rolf.htm"&gt;manifest&lt;/a&gt; pt. "Czego chcemy" ("Hva vi vil"), w którym domagali się tolerancji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuSrzktdxI/AAAAAAAAAv4/YRk40JOaZ6A/s1600-h/vennen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 321px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuSrzktdxI/AAAAAAAAAv4/YRk40JOaZ6A/s400/vennen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376051861473031954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Turing nadal zajmował się swoją pasją - zgłębiał związki liczb Fibonacciego z budową roślin i tworzył algorytmy dla problemów matematycznych. W nazwach niektórych z nich pojawia się "Kjell". To imię zapoznanego w trakcie jednej z podróży Norwega. Gdy ten odwiedzał Turinga w Wielkiej Brytanii, tajniacy nie odstępowali ich na krok. Zapewne znajomość ta spotkała się z ostrą reprymendą ze strony służb, które nie tylko sprawdzały, czy Turing nie łamie warunków zawieszenia kary (stosunek homoseksualny byłby w tym wypadku recydywą), miały też obsesję, że zapoznany Norweg może być obcym agentem. Możliwe, że to one zasugerowały Turingowi "honorowe wyjście" z tej sytuacji, a są dziś też tacy, którzy twierdzą, że mu aktywnie w tym dopomogły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alan Turing był coraz bardziej zmęczony tym szaleństwem wokół własnej osoby, uniemożliwiającym normalne prowadzenie tak życia zawodowego, jak i prywatnego. 8 czerwca 1954 roku został znaleziony martwy w swoim łóżku. Obok leżało nadgryzione jabłko, zanurzone uprzednio w cyjanku. Zasnął niczym Śnieżka z jego ulubionej bajki, ale tym razem nie pojawił się żaden książę, by zbudzić go pocałunkiem. Przyjaciele byli zszokowani, choć wspominają, że Turing wcześniej wdawał się z nimi w dyskusje na temat sposobów odebrania sobie życia. Jego matka do końca wierzyła, że był to wypadek, efekt roztargnienia Alana, który przeprowadzając eksperymenty chemiczne, przypadkiem się zatruł. Być może umyślnie wybrał taki sposób, dając matce możliwość wątpienia w samobójczy charakter jego śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuPqt_4VFI/AAAAAAAAAvA/gMou33rl5Y8/s1600-h/pomnik.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuPqt_4VFI/AAAAAAAAAvA/gMou33rl5Y8/s400/pomnik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376048544261624914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z czasem coraz więcej zaczęto mówić o zasługach Turinga dla kryptologii, matematyki, zwłaszcza zaś informatyki, która powoli zaczęła wypełniać jego wizje. Miejsca związane z jego życiem zostały oznaczone tablicami pamiątkowymi.  W 1966 roku zaczęto przyznawać Nagrodę Turinga za wybitne osiągnięcia w dziedzinie informatyki. W Manchesterze, gdzie spędził ostatnie lata życia, nazwano jego imieniem ulicę i most, a w 79. rocznicę urodzin odsłonięto jego pomnik (fot. powyżej) w parku leżącym między tamtejszym Uniwersytetem a Canal Street, słynnym manchesterskim "gay village", znanym chociażby z serialu "Queer As Folk".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuPz0iGPFI/AAAAAAAAAvI/XVuh52yirdo/s1600-h/breaking.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 219px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuPz0iGPFI/AAAAAAAAAvI/XVuh52yirdo/s400/breaking.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376048700634578002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Świetnym źródłem informacji o Alanie Turingu jest &lt;a target="_blank" href="http://www.turing.org.uk/"&gt;strona internetowa&lt;/a&gt; prowadzona przez Andrew Hodgesa, autora jego biografii, wydanej również w Polsce pod tytułem &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Enigma. Życie i śmierć Alana Turinga."&lt;/span&gt; Powstała także sztuka teatralna &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;"Breaking the Code"&lt;/span&gt;, przeniesiona na ekran telewizyjny i dostępna od jakiegoś czasu na DVD (ze świetnym Derekiem Jacobim w roli głównej) - polski tytuł "Złamany kod."&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor tekstu prowadzi &lt;a href="http://coteraz.blogspot.com    "&gt;Bloga (wielo)branżowego&lt;/a&gt;, serdecznie zapraszamy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-975172566055784254?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/975172566055784254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=975172566055784254' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/975172566055784254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/975172566055784254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/08/test-turinga.html' title='Test Turinga'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JcwRaGqvpcw/SpuRiW9h-xI/AAAAAAAAAvg/w7xtThyMCTg/s72-c/turing1928.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3224087587671982229</id><published>2009-07-26T12:00:00.000-07:00</published><updated>2009-07-26T03:58:11.745-07:00</updated><title type='text'>Cherry Grove</title><content type='html'>W Levi-Straussa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Smutku tropików&lt;/span&gt; natknąć się można na taki tekst:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Cherry Grove, wioskę zajmującą środek wyspy [Fire Island] (...) zamieszkują przeważnie męskie pary, zwabione tu prawdopodobnie odwróceniem wszystkich pojęć. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cherry Grove było pierwszym "gejowsko-lesbijskim" miastem w Stanach Zjednoczonych. Miejsce to nie cieszyło się nigdy dobrą sławą - początkowo mieszkali tu "piraci", przestępcy i inne szumowiny. W 1869 roku część ziemi została zakupiona przez Archie Perkinsona, który postawił na turystykę (w hotelu na wyspie przebywał sam Ocar Wilde). Wielki huragan w 1938 roku zniszczył wyspę, przez co miasto postanowiło - za niskie kwoty - wynajmować domki na wyspie. Wtedy właśnie zaczęła się migracja do Grove osób związanych z teatrem - często gejów i lesbijek. Byli nie tylko w opozycji do heteronormy, ale i towarzystwa LGBT, które podzielone było na campowo-teatralne i oficjalne-naukowe, jak mówi o tym jedna z autorek historii wyspy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grove stało się letnią stolicą amerykańskich LGBT, tak pisała Esther Newton:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;We could be affectionate in public without risking a beating, speak in normal tones over dinner and out on a walk, leave the curtains open when we felt like it--in short, behave as most Americans do all the time without a thought&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Newton w swojej książce podkreśla, że na wyspie nie było kościołów, policji ani szkół, przez co zniknęły jedyne instancje ograniczające ludzką seksualność. Grove było sprzeciwem wobec mieszczańskiej utopii i jej wartości, a Newton dodaje, że było to miejsce, gdzie rodził się - przed Stonewall - "gay nationalism". To właśnie stąd wywodzili się członkowie Mattachine Society, jednej z pierwszych organizacji LGBT w Stanach, której protesty pod Białym Domem były szeroko komentowane w całych Stanach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obecnie Cherry Grove to kilkaset domków, zamieszkałych głównie latem. A kto w nich spędza wakacje? Wystarczy wpisać nazwę miejscowości w Google i trafiamy na stronę "&lt;a href="http://cherrygrove.com/"&gt;Gay Travel Guide&lt;/a&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec widoczek na Grove:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SmuugOAd3mI/AAAAAAAAB-A/NdnLapqea3Q/s1600-h/cherry.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 208px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SmuugOAd3mI/AAAAAAAAB-A/NdnLapqea3Q/s400/cherry.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362571649853808226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce gejowskie wakacje spędzano w Chałupach, Sopocie i Dąbkach. O legendarnym Lubiewie nie wspominając :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o mieście w książce: Esther Newton. Cherry Grove, "Fire Island. Sixty Years in America's First. Gay and Lesbian Town", a skrót i recenzja Newton: Alice Echols, "Cherry Grove, Fire Island: Sixty Years in America's First Gay and Lesbian Town." The Nation. 8.11.1993.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3224087587671982229?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3224087587671982229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3224087587671982229' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3224087587671982229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3224087587671982229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/07/chry-grove.html' title='Cherry Grove'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SmuugOAd3mI/AAAAAAAAB-A/NdnLapqea3Q/s72-c/cherry.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3105268957834345662</id><published>2009-07-17T12:43:00.001-07:00</published><updated>2009-07-17T12:43:47.738-07:00</updated><title type='text'>Andrzejewski o związkach partnerskich?</title><content type='html'>Ok, wracam z ciekawostką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzejewski o związkach partnerskich!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z najciekawszych epizodów „gejowskiego” życia Jerzego Andrzejewskiego jest pewien list (fragmenty):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zakopane, październik 1976 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Andrzejewski&lt;br /&gt;Warszawa&lt;br /&gt;Al. Świerczewskiego 53 m. 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielce Szanowny Panie Marszałku,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w imieniu własnym i mych najbliższych przyjaciół pozwalam sobie przesłać na ręce Pana Marszałka, dla Sejmu i władz PRL nasz Apel w sprawie wolności osobistych i tolerancji, z uprzejmą prośbą o przychylne rozpatrzenie przedstawionych postulatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wyrazami poważania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Andrzejewski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bardzo nam trudno zrozumieć zarówno czyjąś miłość, jak czyjeś praktyki miłosne” (André Gide)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; Istotą istnienia cywilizacji jest stałe dążenie do doskonałości swobodnego i nieskrępowanego wyboru. W tym również do wolności seksualnej, pojętej znacznie szerzej, niż to zwyczajowo przyjęto, to znaczy do miłości homoseksualnej i lesbijskiej.&lt;br /&gt; Różne formy seksualnego pożądania stanowią podstawę ludzkiej kompensacji, towarzyszą człowiekowi od urodzenia aż do śmierci. Są niezbędnym warunkiem jego istnienia.&lt;br /&gt; Miłość człowieka do człowieka jest niezbywalnym prawem istoty ludzkiej, podstawowym warunkiem jej szczęścia i nieskrępowanego rozwoju. Żadne zakazy nie mogą ograniczać urzeczywistnienia się tego prawa, nie mogą odbierać człowiekowi swobodnego wyboru obiektu jego miłości.&lt;br /&gt; Miłość mężczyzny do mężczyzny czy kobiety do kobiety jest takim samym prawem istot ludzkich jak miłość między ludźmi płci odmiennej Wszystkie epoki piśmiennictwa – od ksiąg Starego Testamentu i od Pieśni Safony aż po największe dzieła literackie naszego wieku – pełne są świadectwa, że miłość seksualna do istot ludzkich tej samej płci istnieje odtąd, odkąd istnieje sam człowiek, że może być ona źródłem wielkich uczuć i duchowego rozkwitu jednostki. (...)&lt;br /&gt; Istniejące w wielu kręgach społecznych w Polsce ostre przejawy potępienia społecznego praktyk homoseksualnych sprzyjają się tworzeniu swoistej „societa homoseksualis” - rodzaju subkultury lub specyficznej grupy odniesienia. Ludzie ci, napiętnowani „hańbiącym” - ze względy na istniejące tabu społeczne – znakiem homoseksualizmy wykluczeni są tym samym ze społeczności ludzi normalnych. (...)&lt;br /&gt; Fakt społecznego potępienia ludzi pomawianych o „sprośne” praktyki miłosne prowadzi do wypaczanie kodeksu etycznego homoseksualistów na tek zasadzie, że potępiony może już robić wszystko, nic już mu bowiem zaszkodzić nie może. Należy więc z cała powagą i w majestacie prawa przeciwstawić się takiemu postępowaniu.&lt;br /&gt; Protestujemy więc przeciwko wszelkim formom dyskryminacji obyczajowej jako sprzeczny z uznanym kodeksem postępowania i panującymi zasadami etyki społecznej. Dzisiaj zjawisko homoseksualizmu znajduje się niemalże na porządku dziennym. Żyjemy bowiem w świecie, w którym przede wszystkim ceni się sukces, a szarganie świętości na nikim nie robi wrażenia.&lt;br /&gt; Zwracamy się z prośbą do władz PRL o rozpatrzenie następujących dezyderatów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagwarantowanie szeroki swobód w traktowaniu życia seksualnego ludzi obojga płci według własnych upodobań oraz możliwości publicznego wypowiadania się w tych kwestiach w prasie, radiu, telewizji bez ograniczeń natury formalnej i faktycznej sprawowanej przez urząd cenzorski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawieranie – wzorem zachodnich państw europejskich – małżeństw osób tej samej płci oraz potwierdzenia prawem naszego Państwa wszelkich konsekwencji wynikających z tego faktu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swobodnego zrzeszania się osób wspólnych zainteresowań obyczajowych podczas spotkań towarzyskich w klubach i na zjazdach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpatrzenie przez władze polskie przedstawianych postulatów oraz nadanie im statusu moralno-prawnego będzie potwierdzeniem humanistycznych zasad współżycia społecznego przyjętych przez rząd PRL podczas obrad KBWE w Helsinkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Andrzejewski&lt;br /&gt;Zakopane, październik 1976&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;List ten został opublikowany w „Przeglądzie Tygodniowym” w 1995 roku bez żadnego komentarza. Apel jest esbecką fałszywką, która była rozsyłana po całej Warszawie, by zdyskredytować pisarza. Z drugiej strony jesteśmy ciekawi co to za ciota pisała ten list. Z jednej strony zawiera on mnóstwo klisz językowych z „nowomowy”, z drugiej ma pewne postemancypacyjne tendencje. Może to i szkoda, że Jerzy Andrzejewski faktycznie go nie napisał?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3105268957834345662?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3105268957834345662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3105268957834345662' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3105268957834345662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3105268957834345662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/07/andrzejewski-o-zwiazkach-partnerskich.html' title='Andrzejewski o związkach partnerskich?'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3535136260788683005</id><published>2009-06-28T06:11:00.000-07:00</published><updated>2009-06-28T06:12:04.069-07:00</updated><title type='text'>40 lat minęło...</title><content type='html'>O 1:20 w nocy, 28 czerwca 1969 roku 4 policjantów w marynarkach, dwóch oficerów w mundurach, detektyw Charles Smytrhe i inspektor Seymour Pine podeszli pod drzwi baru Stonewall Inn i powiedzili: "Police! We're taking the place!". W barze było w tym czasie ponad 200 osób. Od tego zaczęło się najbardziej zmitologizowane wydarzenie w historii ruchu LGBTQ. A dokładniej od momentu, gdy lesbijka (inne wersje mówią o drag queen), którą wciągnięto do radiowozu wydostała się z niego i zaczęła się walka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, polskie środowisko LGBTQ nie ma takich wydarzeń. Akcja "Hiacynt" jako mit funckjonuje, choć łatwo go obalić i z mitu pozostaje nudna historyjka, jak ostatnio podpowiedział mi M. może za jakiś czas takim wydarzeniem będzie akcja "Niech nas zobaczą", ale muszą jeszcze minąć lata. Nie mamy własnych "świętych", jak Amerykanie, którzy mają na przykład Sylvię "Ray" Riverę. Może by tak kogoś przywrócić i uczynić symbolem... tyle, że chyba nie ma zbyt wielu kandydatów i kandydatek. Komornicka, a może - Walasiewiczówna (Stella Walsh)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowano odtworzyć, przy czym ludzie mogli bawić się w Stonewall Inn w nocy z 27 na 28 czerwca. Elvisa nie mogło zabraknąć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2Ox1Tore9nw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2Ox1Tore9nw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3535136260788683005?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3535136260788683005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3535136260788683005' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3535136260788683005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3535136260788683005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/06/40-lat-mineo.html' title='40 lat minęło...'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-849653190290909106</id><published>2009-06-15T10:49:00.000-07:00</published><updated>2009-06-15T10:53:39.391-07:00</updated><title type='text'>Niebezpieczne łóżka</title><content type='html'>Kolejny artykuł z Życia Literackiego - Strońska, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niebezpieczne łóżka&lt;/span&gt;, "Życie Literackie" nr 8/1987:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjaKXVEZa2I/AAAAAAAABuA/0ftvWVvYygU/s1600-h/hol2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 121px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjaKXVEZa2I/AAAAAAAABuA/0ftvWVvYygU/s320/hol2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347613740946254690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjaKJbVixqI/AAAAAAAABt4/YdqtgIhuCGA/s1600-h/hol.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjaKJbVixqI/AAAAAAAABt4/YdqtgIhuCGA/s320/hol.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347613502110615202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-849653190290909106?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/849653190290909106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=849653190290909106' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/849653190290909106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/849653190290909106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/06/kolejny-artyku-z-zycia-literackiego.html' title='Niebezpieczne łóżka'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjaKXVEZa2I/AAAAAAAABuA/0ftvWVvYygU/s72-c/hol2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-5793246859315017606</id><published>2009-06-15T05:46:00.000-07:00</published><updated>2009-06-15T06:09:22.727-07:00</updated><title type='text'>Gorgol online</title><content type='html'>Dzisiaj zapraszam do lektury ponoć pierwszego tekstu w polskiej prasie o homoseksualizmie. Akurat w to nie za bardzo wierzę, żeby był pierwszy, ale może...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadeusz Gorgol, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Homoseksualizm a opinia &lt;/span&gt;, „Życie Literackie” nr 17:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjZHaR6RsrI/AAAAAAAABtw/SKPukj8Jfic/s1600-h/gorgol_0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjZHaR6RsrI/AAAAAAAABtw/SKPukj8Jfic/s320/gorgol_0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347540124359045810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i 18 z 1974 roku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjZG3fQhLdI/AAAAAAAABto/MVQrjDJdi8M/s1600-h/gorgol_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjZG3fQhLdI/AAAAAAAABto/MVQrjDJdi8M/s320/gorgol_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347539526646574546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-5793246859315017606?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/5793246859315017606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=5793246859315017606' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5793246859315017606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5793246859315017606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/06/gorgol-online.html' title='Gorgol online'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SjZHaR6RsrI/AAAAAAAABtw/SKPukj8Jfic/s72-c/gorgol_0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-8655563270364038553</id><published>2009-05-28T05:10:00.000-07:00</published><updated>2009-05-28T06:28:03.352-07:00</updated><title type='text'>Polski Oscar Wilde?</title><content type='html'>O procesie Zofii Sadowskiej mogliśmy przeczytać wiele w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Homobiografiach&lt;/span&gt;. Dzisiaj zapraszam do obejrzenia skanów z Dziennika Białostockiego, który emocjonował się procesem Sadowskiej aż przez 5 kolejnych numerów. W ramach szukania polskiego Oscara Wilde'a postać Sadowskiej trzeba odkurzyć i to natychmiast. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego zapraszam wszystkich, którzy będą/są w Warszawie na przyjrzenie się pewnej kamienicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż obok Uniwersytetu znajduje się niepozorna z zewnątrz kamienica z restauracją Pod Messalką (Krakowskie Przedmieście 16/18). Zbudowana w 1910 roku była jedną z najbardziej luksusowych kamienic w ówczesnej Warszawie. Apartamenty wyposażone były w elektryczność, centralne ogrzewanie oraz windy. W oficynie kamienicy mieściła się swego czasu elegancka łaźnia miejska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej samej kamienicy, w której mieściła się Łaźnia Główna swój apartament miała Lucyna Messal, znana Warszawiakom jako Messalka, piosenkarka operetkowa, która w latach międzywojnia była jedną z najbarwniejszych postaci życia kulturalnego stolicy. Messalka tajemniczo pojawia się we wspomnieniach Ireny Krzywickiej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Była to głośna wówczas sprawa kobiety ginekologa, dr Zofii Sadowskiej oskarżonej o praktyki lesbijskie i o skłanianie do nich swych pacjentek. Zamieszane w to były, prócz Stefy [Osińskiej, ciotki Krzywickiej], panna Wanda Herse, stojąca na czele słynnego domu mody, jej przyjaciółka i niejako żona - Tworkowska, przedwojenne bożyszcze Warszawy - śpiewaczka operetkowa Lucyna Messal, zwana Messalką, i chyba inne panie. Dziś wydaje się to nam śmieszne: dorosłe kobiety robiły co im się podobało, i nikomu nic do tego. Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby lekarka skłaniała do lesbijskiego nierządu swoje pacjentki. Bajki! Młodziutkie dziewczyny nie chodziły same do ginekologa, a dorosłe widocznie dobrowolnie ulegały. No, ale nastąpiła denuncjacja, a nawet proces, przy czym, jeżeli mnie pamięć nie myli, spotkała dr Sadowską surowa kara: czy to więzienie czy też może odebranie prawa praktyki. Warszawa po trosze oburzała się, po trosze szydziła, po trosze śmiała się po kątach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mesalka stawiła się dopiero drugiego dnia procesu i jak wynika z opisów - nie była tym zachwycona. Niestety w czasie procesu, większość zeznań była niejawna, mamy tylko więc plotki na temat tego co działo się na sali sądowej. Niektóre brzmią jak z gotyckiej powieści:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przecież ten seans dziesięciu zwyrodniałych kobiet, to znęcanie się rózgami nad dziewczęciem.&lt;/span&gt; [Dziennik Białostocki]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew temu co pisze Krzywicka, proces skończył się karą dla rozgłaszającego pomówienia redaktora „Expressu Porannego” Jerzego Plewińskiego, choć zapewne nie przysporzył Sadowskiej klientów, która już w trakcie procesu została usunięta ze szpitala wojskowego na Dworcu Wschodnim (pracowała na punkcie opatrunkowym Czerwonego Krzyżą). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sadowska była chyba najsłynniejszą lesbijką lat 20-tych. Tak pisze o niej Dziennik Białostocki relacjonujący z przejęciem proces („o głębokim podkładzie obyczajowym”):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(...) jest osobą doskonale znaną z widzenia warszawskiej publiczności, nie wszyscy jednak wiedzieli, że ta budząca na ulicy zainteresowanie osoba w męskiej czapce sportowo – dziwnym ubraniu, o kroku wyćwiczonego szeregowca jest właśnie panią doktór Sadowską. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposób ubierania się panny doktór Sadowskiej musi zwrócić uwagę nawet najmniej spostrzegawczego widza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iwaszkiewicz w swoich listach również zauważa ową „dziwność” – ciągle porównuje inne kobiety do Sadowskiej. Czyżby stanowiła dla niego wzorzec z Sevres w kwestii lesbijstwa? Boy pisząc o zasadzie dobrego wychowania, wg której kobiety w operze przez lornetki powinny spoglądać wyłącznie na inne panie, mówi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Znam w Warszawie tylko jedną pannę, która ściśle przestrzegała tego przepisu, a i ta miała proces sądowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sadowska mieszkała na ulicy Mazowieckiej 7, ale jak miło jest pomyśleć, że „lesbijskie orgie” mogły odbywać się w ogrzewanym centralnym ogrzewaniem apartamencie warszawskiej diwy. Jednak powinniśmy obecnie docenić proces Sadowskiej, gdyż musiała się ona odznaczać wyjątkową wręcz odwagą – reporter pisze iż na sali rozpraw miała powiedzieć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zarzut uprawiania miłości lesbijskiej nie jest hańbiący&lt;/span&gt; – może czas odkryć polskiego Oscara Wilde'a pijąc kawę Pod Messalką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej nagłówki z białostockiej gazety, po kliknięcu otworzą się pliki z całymi artykułami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nr 43 - 13 luty 1924:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://files.gildia.pl/reklama/abiekt/sadowska/43.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 103px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6QG7FhXuI/AAAAAAAABpA/KZPikaY3dLc/s400/43.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340864656722452194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;nr 44 - 14 luty 1924:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://files.gildia.pl/reklama/abiekt/sadowska/44.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 124px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6PZ2B9JaI/AAAAAAAABoo/_tEdL8ZgPjs/s400/44.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340863882271204770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;nr 45 - 15 luty 1924:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://files.gildia.pl/reklama/abiekt/sadowska/45.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6PZoypB5I/AAAAAAAABog/PDEGpQNIux8/s400/45.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340863878717310866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;nr 46 - 16 luty 1924:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://files.gildia.pl/reklama/abiekt/sadowska/46.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 76px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6PZe8ShLI/AAAAAAAABoY/Cg7dOVjTjPE/s400/46.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340863876073424050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;nr 47 - 17 luty 1924:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://files.gildia.pl/reklama/abiekt/sadowska/47.pdf"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 65px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6PZX-hIbI/AAAAAAAABoQ/k5OwLe1WPSQ/s400/47.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5340863874203722162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-8655563270364038553?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/8655563270364038553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=8655563270364038553' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/8655563270364038553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/8655563270364038553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/05/polski-oscar-wilde.html' title='Polski Oscar Wilde?'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sh6QG7FhXuI/AAAAAAAABpA/KZPikaY3dLc/s72-c/43.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3922665808423456696</id><published>2009-05-17T08:10:00.000-07:00</published><updated>2009-05-17T08:18:36.213-07:00</updated><title type='text'>LES-są!</title><content type='html'>Autorki projektu LESteśmy przygotowały niespodziankę dla Internautów - prezentacje dotychczasowych ustaleń historycznych w wersji online. Miłej lektury! Widać, że coraz więcej osób jest zainteresowanych Historią Obcych :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="width:425px;text-align:left" id="__ss_1440744"&gt;&lt;object style="margin:0px" width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=1odkrywanieleshistorii1841-2002-090515105148-phpapp01&amp;rel=0&amp;stripped_title=1odkrywanie-le-shistorii-1841-2002" /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"/&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"/&gt;&lt;embed src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=1odkrywanieleshistorii1841-2002-090515105148-phpapp01&amp;rel=0&amp;stripped_title=1odkrywanie-le-shistorii-1841-2002" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="width:425px;text-align:left" id="__ss_1440825"&gt;&lt;object style="margin:0px" width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=2odkrywanieleshistorii2002-2005-090515110509-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=2odkrywanie-leshistorii-2002-2005" /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"/&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"/&gt;&lt;embed src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=2odkrywanieleshistorii2002-2005-090515110509-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=2odkrywanie-leshistorii-2002-2005" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="width:425px;text-align:left" id="__ss_1441074"&gt;&lt;object style="margin:0px" width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=3odkrywanieleshistorii2005-2006-090515115700-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=3odkrywanie-leshistorii-2005-2006-1441074" /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"/&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"/&gt;&lt;embed src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=3odkrywanieleshistorii2005-2006-090515115700-phpapp02&amp;rel=0&amp;stripped_title=3odkrywanie-leshistorii-2005-2006-1441074" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3922665808423456696?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3922665808423456696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3922665808423456696' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3922665808423456696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3922665808423456696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/05/les-sa.html' title='LES-są!'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4808695499104930385</id><published>2009-05-05T11:43:00.000-07:00</published><updated>2009-05-05T17:28:38.941-07:00</updated><title type='text'>"Pedicabo ego uos et irrumabo"</title><content type='html'>Wszyscy pewnie wiecie, że "już starożytni Grecy..." tolerowali homoseksualizm, a nawet go "wspierali". Jak to z tym tak na serio było to chyba dokładnie nie wiemy, naukowcy opisujący to zjawisko nie są ze sobą zgodni. Dzisiaj jednak spróbuję się zastanowić nie tyle nad samą kwestią "greckiego homoseksualizmu" co na nazewnictwie, które stosuje się wobec niego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włodzimierz Lengauer, wybitny znawca starożytności (a także postrach wszystkich studentów Instytutu Kultury Polskiej) napisał ostatnio fantastyczny tekst, na który będę się co chwilę powoływał. Zacznijmy od cytatu, który przytacza Lengauer na wstępie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jedni chcieliby uczynić z starożytnej Hellady jakiś raj dla zboczeńców - to posuwa się jednak zbyt daleko - -. Inni znowu chcieliby łudzić samych siebie stając naiwnie w obronie pderastii &gt;&gt;czystej&lt;&lt;, tj. przecistawnej zboczeniu cielesnemu. To jednak nie jest zgodne z niezaprzeczalnymi świadectwami&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w 1948 roku pisał o homoseksualizmie w Grecji Marrou, którego po polsku wydano w 1968 roku. Na szczęście przez 60 lat dyskurs naukowy się zmienił i już - przynajmniej w poważnych tekstach - nikt o "zboczeniach" nie pisze. Problemem z Grekami jest instytucja paderastei - która była różnie interpretowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrócie - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;paiderastia&lt;/span&gt; była interpretowana jako instytucja wychowawcza - młodzieniec znajdował sobie (a raczej był znajdowany) starszego "kochanka". Wg. Ksenofonta taki związek był pozbawiony erotycznego wymiaru (to akurat o Sparcie). Lengauer pisze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;sądzi się często, że za odpowiedniego kochanka (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;eromenos&lt;/span&gt;) uważano chłopca w wieku od 12 do 18 lat. Nieco bardziej skomplikowana okazała się sprawa z wiekiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;erastei&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lengauer przytacza mowę Aischinesa, w której mówi, że zdarzało mu się rywalizować i zakochiwać w młodzieńcach. Aischines miał 45 lat, co przeczy jednej z tez, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;erastei&lt;/span&gt; byli niewiele starsi od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;eromenosów&lt;/span&gt;, a także przeczy teorii o wychowawczej roli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;paiderastii&lt;/span&gt;. Z drugiej strony - od czasów słynnej książki Dovera - pisze Lengauer - przeważył pogląd o dużej różnicy wieku kochanków, a prawda jest taka, że bywały różne modele (przykład rytów inicjacyjnych z Krety, gdzie różnica wieku między kochankami nie była aż tak gigantyczna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje pytanie - czy o Grekach można mówić "homoseksualiści"? Boswell idzie w tytule swojej książki jeszcze dalej i używa słów "gej i lesbijka". Grecy nie mieli pojęcia sexus, a płeć rozumieli przez gender. Pisze o tym Winkler (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Constraint of Desire...&lt;/span&gt;), który dochodzi do ciekawego wniosku - że mężczyzna "uganiający się" za kobietami był uważany za zniewieściałego (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;kinaidos&lt;/span&gt;). Lengauer konstatuje - "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;paiderastia&lt;/span&gt; stawała się w takim ujęciu wyrazem praw obywatela i dowodem jego męskości". Trochę mnie tekst Lengauera zaskoczył, spodziewałem się mówienia raczej o homo-erotyczności, o biseksualizmie (w końcu praktycznie wszyscy z tych ludzi mieli żony), a Autor jednak popiera i używa określenia "homoseksualizm" - robi to, ponieważ odnosi się do płci rozumianej jako &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gender&lt;/span&gt; a nie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sexus&lt;/span&gt;. W wymiarze gender niektórzy Grecy byli homoseksualistami, czy też istniał "homoseksualizm instytucjonalny". I całe szczęście, bo teksty, które za chwilę będziecie mogli przeczytać nie są dla mnie homo-erotyczne - one są po prostu "pedalskie" :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Śniłem ostatniej nocy słodki sen o uroczo uśmiechniętym,&lt;br /&gt;osiemnastoletnim chłopcu, noszącym już chlamidę,&lt;br /&gt;przywiedzionym przez Erosa na me posłanie. A ja, przytulając&lt;br /&gt;jego delikatne ciało do mych piersi, rozkoszowałem się senną ułudą.&lt;br /&gt;Dziś jeszcze samo wspomnienie rozpala we mnie pożądanie,&lt;br /&gt;wciąż zwodzi mnie sen, który ofiarował mi tak słodką iluzję.&lt;br /&gt;O duszo zawiedziona w miłości, przestań łudzić się i nawet w snach&lt;br /&gt;ogrzewać się nierzeczywistymi wyobrażeniami piękna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Meleager w: "Antologia palatyńska XII, 12; Fijałkowski, Krawczyk, 2005/2006, s. 58)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tutaj spoczywa Polemon obok bogobojnego Kratesa.&lt;br /&gt;Wędrowcze, który tędy przechodzisz, powiedz wszystkim,&lt;br /&gt;że leżą tu mężowie połączeni wierną przyjaźnią.&lt;br /&gt;Z ich boskich ust płynęły słowa,&lt;br /&gt;ich życie czyste, niewzruszone zasadom,&lt;br /&gt;zapewniło im pamięć wieczną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Diogenes Laertios, Żywoty... IV, 21; 1998, s. 228)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aby uniknąć podejrzeń, Apollofanes ożenił się&lt;br /&gt;i przeszedł jako nowożeniec przez sam środek rynku,&lt;br /&gt;mówiąc &gt;&gt;Już jutro będę miał dziecko&lt;&lt;. Lecz gdy nadeszło jutro&lt;br /&gt;pojawił się, dostarczając podejrzeń zamiast dziecka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Lucyliusz, Antologia palatyńska]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mój ulubieniec - Katullus (Gajusz Waleriusz Katullus). Nie wiem czy nie kocham bardziej tłumacza, ale tak czy siak - oto jak Katullus tłumaczy się (czy aby na pewno?) z pornograficzności swoich wierszy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zerżnę was chyba kiedyś, daję słowo [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;pedicabo ego uos et irrumabo&lt;/span&gt;],&lt;br /&gt;stare cioty [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;pathice et cinaede&lt;/span&gt;], Furiuszu i Aureli,&lt;br /&gt;z mych wierszyków sądziliście, że jestem&lt;br /&gt;wypieszczony i jak one bezwstydny?&lt;br /&gt;Czysty przecież winien być sam poeta,&lt;br /&gt;chociaż wcale nie muszą być jego wiersze;&lt;br /&gt;właśnie wtedy, gdy nie są przywoite,&lt;br /&gt;nabierają smaku i ostrości,&lt;br /&gt;dzięki czemu podrażnić mogą trcohę&lt;br /&gt;mało tego, że chłopców, lecz i starców,&lt;br /&gt;którym dawno nie służą sztywne lędźwie.&lt;br /&gt;Przeczytaliście tu o pocałunkach&lt;br /&gt;i możecie odmawiać mi męskości?&lt;br /&gt;Zerżnę was chyba kiedyś, daję słowo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesor Świderkówna potraktowała ten wiersz delikatniej i tak tłumaczy początek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mocno was skrzywdzę, dobre sprawię lanie &lt;br /&gt;Draniu Aureli i Furiu gałganie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lost in translation? (Świderkówna w przypisie - "nie nadające się do tłumaczenia epitety, określające ich jako osobników niemoralnych"). Katullus rulez!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A powoływałem się na tekst "Od haniebnego występku do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gender studies&lt;/span&gt;. Badania nad grecką paiderastią w XX wieku". Natomiast fragmenty tekstów wyciągnąłem m.in. z Fijałkowskiego - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Seksualność, psyche, kultura&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4808695499104930385?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4808695499104930385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4808695499104930385' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4808695499104930385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4808695499104930385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/05/pedicabo-ego-uos-et-irrumabo.html' title='&quot;Pedicabo ego uos et irrumabo&quot;'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-531989369813597034</id><published>2009-05-02T04:28:00.000-07:00</published><updated>2009-05-02T05:17:32.259-07:00</updated><title type='text'>Państwo Axgilowie</title><content type='html'>1 października 1989 roku w Danii weszła w życie ustawa o partnerskich związkach rejestrowanych. Była to pierwsza taka inicjatywa na świecie. A pierwszą "oficjalną" parą stali się Eigil i Axel Axgilowie. Panowie byli założycielami pierwszej w Danii organizacji homicznej - Forbundet af 1948. (Stowarzyszenie 1948), które w 1985 roku zmieniło nazwę na Landsforeningen for Bøsser og Lesbiske (Duńskie Stowrzyszenie Gejów i Lesbijek). Eigil i Axel byli pionierami nie tylko coming-outów ale i gejowskiej prasy w Danii. Założyli pismo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Vennen&lt;/span&gt;, które co prawda było raczej pornograficznym periodykiem, ale jak wiemy - pornografia stanowi jeden z pierwszych etapów emancypacji homoseksualistów na całym świecie. Za wydawanie gazetki Axel Axgil poszedł nawet do więzienia, bo duńskie prawo w latach 50-tych nie było tak liberalne jak obecnie. Jak się jednak okazało, 40 lat walki o równe prawa przyniosło oczekiwane rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie zawierania związku panowie Axgilowie mieli 67 i 74 lata, a 1 października związki partnerskie wraz z nimi zawarło jeszcze dziesięć par.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co by zakończyć tą krótką notkę edukacyjną, cytacik z Axela (niby banał, a jednak do dziś aktualny):&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Be open. Come out. Keep fighting. This is the way to move anything. If everyone comes out of the closet then this will happen everywhere.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5c5uo5eI/AAAAAAAABds/ji45nO5rOCQ/s1600-h/axel1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 220px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5c5uo5eI/AAAAAAAABds/ji45nO5rOCQ/s320/axel1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331199227595384290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5M1JlTLI/AAAAAAAABdc/rPttk6_smfs/s1600-h/axel2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 219px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5M1JlTLI/AAAAAAAABdc/rPttk6_smfs/s320/axel2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331198951488310450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5TLYGFxI/AAAAAAAABdk/q_pd524lRCE/s1600-h/exel3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5TLYGFxI/AAAAAAAABdk/q_pd524lRCE/s320/exel3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331199060533974802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-531989369813597034?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/531989369813597034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=531989369813597034' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/531989369813597034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/531989369813597034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/05/panstwo-axgilowie.html' title='Państwo Axgilowie'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sfw5c5uo5eI/AAAAAAAABds/ji45nO5rOCQ/s72-c/axel1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-8533329675275032827</id><published>2009-04-28T16:22:00.000-07:00</published><updated>2009-04-28T16:40:18.036-07:00</updated><title type='text'>Homo niewiadomo?</title><content type='html'>Na zaproszenie Lambdy Warszawa, 24 kwietnia odbyło się spotkanie pod hasłem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Homo niewiadomo? O boomie literatury LGBT w Polsce&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. W panelu udział wzięły i wzięli: dr Kinga Dunin, dr Bożena Umińska-Keff, dr Tomasz Basiuk, Krzysztof Tomasik, dr Błażej Warkocki. Moderował Krzysztof Zabłocki. Zapraszamy do odsłuchania nagrania oraz lektury skryptu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagranie i skrypt powstały w ramach współpracy &lt;a href="http://homiki.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=3133"&gt;homików.pl&lt;/a&gt; i projektu InnaHistoria. Podziękowania dla Lambdy Warszawa, Panelistów i Gości spotkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga, skrypt obejmuje jedynie dyskusję panelistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="258" height="41" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" &gt;&lt;param name="movie" value="http://patrz.pl/static/flash/audioplayer.swf?id=505706&amp;r=4&amp;o=&amp;title=Homo+niewiadomo+-+debata"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://patrz.pl/static/flash/audioplayer.swf?id=505706&amp;r=4&amp;o=&amp;title=Homo+niewiadomo+-+debata" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="258" height="41" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki&lt;/span&gt; - Witam serdecznie zebranych. Dzisiejsze spotkanie, jak już wiadomo, nosi tytuł&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Homo-Niewiadomo ?&lt;/span&gt; To jest oczywiście tytuł zapożyczony z książki Błażeja Warkockiego, tylko dodaliśmy znak zapytania. Parę miesięcy temu rozmawialiśmy z Błażejem Warkockim i Tomaszem Basiukiem i stwierdziliśmy ze w obecnej chwili istnieje coś takiego, jak boom literatury o tematyce gejowsko-lesbijskiej; choć może jest to błędne przekonanie? Przyczynkiem do dyskusji jest fakt, że ukazało się parę znaczących pozycji beletrystycznych, pojawia się też coraz więcej tekstów naukowych, często jako pokłosie konferencji, ale także pozycji samoistnych, jak również zbiorów esejów, szkiców. Wymienię te pozycje, które w ostatnich latach miały znaczenie, takie jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewo&lt;/span&gt; Michała Witkowskiego, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trzech panów w łóżku&lt;/span&gt;... Bartosza Żurawieckiego, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Berek&lt;/span&gt; obecnego tu Marcina Szczygielskiego, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zatoka Ostów&lt;/span&gt; Tadeusza Olszewskiego. Także szereg książek przedstawiających środowisko LGBTq, np &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dziewczyny, wyjdzie z szafy&lt;/span&gt; Anny Laszuk czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kiedy Kobieta Kocha Kobietę&lt;/span&gt; [Anka Zet Studio], bardzo znaczące &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Homobiografie&lt;/span&gt; Krzysztofa Tomasika, które miały szeroki rezonans w mediach, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gejdar&lt;/span&gt; Dominiki Buczek i Mike'a Urbaniaka, który czyta także wiele osób „spoza środowiska”.Także ukazał się ostatnio – co prawda jest to literatura przekładowa, a raczej transpozycja "wysokiej", wyrafinowanej literatury komiksowej w polski kontekst, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fun Home&lt;/span&gt; Alison Bechdel. Obecny jest tłumacz i redaktor, Wojciech Szot. To tyle tła. Przeczytam teraz pięć pytań i poproszę na początek panelistów, żeby skomentowali, czy rozszerzyli je według swojego uznania. Czym jest literatura gejowsko-lesbijska, czy może wejść do literacko-kulturalnego mainstreamu i czy może już się tak stało w naszym kraju; jak się mają obecnie wydawane książki do literatury czasów minionych, czy opuściły tak zwana "szafę" – i czy to początek, czy może łabędzi śpiew, czy może obserwujemy zmierzch beletrystyki o tematyce lesbijsko-gejowskiej. Tutaj można nawiązać do pierwszego punktu: czym jest literatura gejowsko-lesbijska? . I ostatni punkt – jak scena literatury LGBTQ ma się do innych krajów, czy to tzw. "rozwiniętych demokracji", czy to "demokracji wschodzących", takich jak Rosja, Ukraina. I wreszcie: czego polscy czytelnicy oczekują po literaturze gejowsko-lesbijskiej? Proszę o wypowiedzi panelistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Niech Pan Profesor może zacznie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki&lt;/span&gt; - Tomasz Basiuk jest bardzo zasłużony - to znaczy w sensie dokonań ! - zwłaszcza w dziedzinie&lt;span style="font-style:italic;"&gt; queer studies&lt;/span&gt;. 10 lat temu odbyła się pierwsza konferencja queer studies w Szczyrku, potem były jej kontynuacje; był to prawdziwy przełom. Tomek Basiuk jest dyrektorem Ośrodka Studiów Amerykańskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomasz Basiuk&lt;/span&gt; – Pierwszą konferencje razem ze mną organizowała [obecna na spotkaniu] Dominika Ferens, szefowa koła naukowego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nic Tak Samo&lt;/span&gt;. Dziękuje za to, chyba przesadzone, moim zdaniem, przedstawienie. Chciałem powiedzieć tylko dwa słowa – sam pomysł, że jakiś rozdział literatury może się nazywać gejowska, lesbijską czy gejowsko-lesbijską jest takim importem z USA, w tym sensie, że chyba w latach 90-tych pojawiły się tam napisy w księgarniach takie jak „literatura gejowska” i to się przeniosło do innych krajów. Dyskusja o tym, czy taka klasyfikacja ma sens odbywała się w wielu krajach, więc to nie jest polska specyfika, a reakcja na amerykańską rzecz. W Stanach jest to z całą pewnością jest związane z budowaniem widoczności mniejszości homoseksualnej, z polityką tożsamościową, która przypomina działania podejmowane przez grupy etniczne, które mówią, „my jesteśmy trochę inni, istnieje pewna różnica kulturowa, którą możemy wskazać, w związku z nią możemy wskazać na sposoby opresji, na sposoby dyskryminacji i domagać się równego traktowania”. Tak wygląda projekt polityczny, który za stoi tą kategoryzacją. Jeśli chodzi o sposoby prowadzenia narracji, to podstawową kategorią jest kategoria coming-outu, polega ona na tym, że ktoś opowiada o odkrywaniu swoje seksualności, jak odkrył homoseksualność, to przez długi czas wydawało się podstawowym modelem tej literatury. Tak było jakieś 10 lat temu, ale teraz już nie, może dlatego, że do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mainstreamu&lt;/span&gt; weszły opowieści o postaciach homoseksualnych. nie koniecznie mają formę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming-outowych&lt;/span&gt;, oni od początku są w nich, np w operach mydlanych, jako gej i lesbijka. Od tego modelu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming-outowego&lt;/span&gt; te narracje zaczęły odchodzić. To tyle na początek, i ja bym chciał zadać pytanie - czy w polskim kontekście tego typu kategoryzacje - dotyczące literatury &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming-outowej&lt;/span&gt; ma sens. Wydaje się, że w Gejdarze mamy do czynienia z tego typu narracją, ale w innych prawdopodobnie tak nie jest, może to nie jest jednak polska specyfika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - To ja o polskiej specyfice? Gdybym miał powiedzieć coś o polskim kontekście, to by było tak, że gdzieś w drugiej połowie lat 90-tych prawodawcą literatury homoseksualnej był szwajcarski slawista, German Ritz, wydal między innymi książkę o Jarosławie Iwaszkiewiczu [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jarosław Iwaszkiewicz: Pogranicza nowoczesności&lt;/span&gt;], w której pojawił się pojecie „literatury homoseksualnej”, oraz inne, które kluczyły wokół wysokiego, sublimacyjnego pisania jakie jest u Iwaszkiewcza. Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że w polskim kontekście nie było literatury homoseksualnej przed Germanem Ritzem, nie przed Lubiewem, Iwaszkiewiczem, Narcyza Żmichowska, tylko właśnie przed nim, dlatego, że to był ktoś z zewnątrz,to był Szwajcar, profesor, który powiedział ze istnieje coś takiego jak literatura homoseksualna, najlepiej ją reprezentuje ją Iwaszkiewicz, także dlatego, że ona nie jest w żaden sposób stematyzowana, tak naprawdę nie pisze się o homoseksualności, ale raczej wyraża to, co niewyrażalne, dla Germana Ritza takim głównym clue literatury homoseksualnej, tak jak on ją rozumiał, było to, że homoseksualność jest w poetyce utworu, jest komunikatem niewyrażalnym, trzeba go dekodować, bowiem jest on zapisany w niestematyzowany sposób. Takim paradoksem koncepcji Germana Ritza, jest to, że póki nie wyrażalna, to jest homoseksualna, dla mnie jest bardzo znaczące jest to że to pojecie stworzył ktoś z zewnątrz i mam wrażenie, że nad tym trzeba by się zastanowić. Dzisiaj już się rzecz zmieniła, ale to była polowa lat 90-tych. Trzeba zacząć tą koncepcje krytykować, bo oprócz strategii sublimacyjnej były pewnie też inne, ale nie chce przynudzać. Tak, czy inaczej, polską literaturę homoseksualną stworzył Szwajcar. Uściślę – w polskim... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; – ... dyskursie polonistycznym. Ja bym się z tym zgodził, że German Ritz stworzył i uprawomocnił tą literaturę w dyskursie polonistycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – I potem poloniści doszukiwali się w tych wszystkich tancerzach, muzykach homoseksualności i pożądania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; – Myślę , że German Ritz głównie odnosi się do literatury przed 1989 rokiem, największych twórców PRL i wcześniejszych. Bocznym torem na początku lat 80-tych zaczął się oddolny, emancypacyjny nurt – kiedy wychodziły książki, gdzie temat homoseksualizmu został stematyzowany,wyrażony – opisany wprost. Na początku lat mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, „pierwszej fali emancypacyjnej”, to chyba określenie ukuł Błażej Warkocki. Pierwsza fala emancypacyjna, o której nikt nie wiedział; te książki, pisma, zbiory, to jest coś, co się stało oddolnie i przeszło bokiem – była to inicjatywa gejów i lesbijek, w żaden sposób nie przeszła do mainstreamu. Takie książki, które wtedy i dziś prawie nikomu nic nie mówiły takie jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zakazana miłość&lt;/span&gt; Tadeusza Gorgola, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gorące uczynki&lt;/span&gt; Witolda Jabłońskiego, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ból istnienia&lt;/span&gt; Marcina Krzeszowca, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nieznany świat&lt;/span&gt; Antoniego Romanowicza do tego dochodzą takie zbiory jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zbiór poezji homoerotycznej&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ze strefy namiętności&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Leksykon kochających inaczej&lt;/span&gt; Andrzeja Selerowicza. Jakbyśmy sobie wymieniali, do tego dołożyli książki, w których te wątki się pojawiają, dołożyli tłumaczenia, to byśmy otrzymali pierwszą falę takiej literatury. Pojawiły się również wydawnictwa wyspecjalizowane w tej tematyce, wydawano całe serie tomików poezji homoseksualnej. Tadeusz Olszewski, którego książka wydana została dopiero rok temu, a wtedy nie przebiła się, w tej właśnie serii ukazał się jego tomik, Krzysztofa Boczkowskiego i innych, których nazwiska nic nikomu nie mówią, ale myślę, że to był bardzo ważny czas, zwłaszcza ważny dla tej drugiej fali literatury gejowsko-lesbjskiej, którą potocznie przyjęło się datować od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ja bym powiedziała, że literatura lesbijsko-gejowska była początkowo tworzona z zewnątrz i w tym sensie była to sprawa niszowa, która jako segment główno-nurtowej literatury nie istniała. Później pojawił się pewien kontekst, powstały z czynników politycznych i społecznych. Tak jak na początku lat 90-tych mówiło się o literaturze kobiecej i uderzeniu feministycznym, początek XXI wieku to znów jest sprawa parad, emancypacji, homofobii, upolitycznienia kwestii gejowsko-lesbijskiej. Wtedy powstało zapotrzebowanie na głos, a głos ten zostaje usłyszany. Powiedzmy sobie uczciwie, że nie wszystkie z tych powieści są dobre, nie są dużo lepsze od tych, które pojawiły się wcześniej, ale miały szanse być usłyszane i nazwane. Pojawiła się koniunktura na nie, a czy wykorzystana dostatecznie, to ja nie wiem, może będzie wykorzystana? W końcu geje też mogą się znudzić, tak jak znudziły się kobiety. Macie jeszcze dziesięć lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Ja chyba rzeczywiście mam mniejszą wiedzę, ale chcę się odnieść do Ritza i uprawomocnienia z zewnątrz – ono dotyczy kręgu akademickiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – Ale to jest znamienne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Jest znamienne, ale dotyczy małego kręgu dyskutantów, ale nie odbiorców. Ja absolutnie nie wątpię, że geje i lesbijki się znudzą, bo mają do odrobienia kilka tysięcy lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ale zobacz, jak szybko znudziły się kobiety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Ale kobiety wcale się nie znudziły. Ten Ten wątek jest po prostu kontynuowany pod różnymi postaciami, teraz już jako pewna oczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ale jako „literatura kobieca”, o której się dyskutuje, to już się znudziły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Na pewnym etapie tak, ale nie wiemy co będzie na kolejnym. Zwłaszcza, że w kwestii wywoływania różnych etapów dla tożsamości marginalizowanych, to mamy – przykro mi to powiedzieć – kra fantastyczny, bo tak pełny opresji, dalszego marginalizowania, a literatura na to odpowiada, bo taka jest między innymi jej funkcja. Myślę, że – niestety – okoliczności sprawią, że się te tematu nie przejedzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ale zaczynają inaczej funkcjonować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – To, że wątki podlegają ewolucji to jest sprawa oczywista. Można na to popatrzyć od strony filmu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anioły w Ameryce&lt;/span&gt;, który nie wiadomo czym obecnie jest – utworem gejowskim, czy uniwersalnym, który opowiada historię tożsamości, ruchu, równouprawnienia. Został inkorporowany do historii ogólnej, uniwersalnej. To Polsce jeszcze długo nie grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; - Ja myślę, że co raz bardziej grozi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff &lt;/span&gt;- Grozi, ale nie szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; - Ale już się zaczęło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Czyli się zgadzamy. Jeśli spojrzymy na literaturę współczesną, to od paru lat nie weźmiesz żadnej książki polskiej, żeby nie było w niej coś o gejach. Jeśli wziąłbyś literaturę do XXI wieku, to jest to nisza mniejszościowa i gdyby przylecieli Marsjanie i przeczytali książki wychodzące w Polsce w latach 90-tych to by twierdzili, że mieszkali u nas mężczyźni, kobiety, były feministki, ale nie było homoseksualistów. Mówię oczywiście o poezji polskiej. Gdybyśmy świat poznawali przez literaturę to by się wydawało, że w przyrodzie nie występują. Po 2000 roku zrobiło się tak, że przynajmniej w każdej książce musi się pokazać jako drugoplanowa, epizodyczna, odniesienie, również w postaci homofobicznej, ale mniejszość stała się normalnymi-nienormalnymi obywatelami kraju. Dyskursu literackiego, ja mówię, że w kontekście społeczno-politycznym, żeby te tematy się zmieniły. Ty mówisz o literaturze, ale literatura jest pisana zawsze w jakimś kontekście, i jej od niego odrywać nie można. Jak już mamy być przy pytaniach, to ja uważam, że literatura gejowsko-lesbijska straci mocną specyfikację i to ... Ona absolutnie powinna należeć i należy do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mainstremu&lt;/span&gt;, przecież &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewo&lt;/span&gt; jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mainstreamowe&lt;/span&gt; – i chwała literaturze, że tak jest. Więcej jest takich produkcji, pisanych trochę nie wiem po co... dla urody tematu? Była taka piosenka przedwojenna - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Halo, sensacja, pali się&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Ale nie ma w tym nic złego, że ukazuje się różna literatura, dobra, wysoka, zła, czy wręcz fatalna. Ale mamy taką specyfikę polską... Ja przepraszam za Ritza, ale mówimy o warunkach legitymizacji, pojawienie się tego w polonistycznym dyskursie jest istotne, bo refleksja na temat polskiej literatury to jest refleksja na temat substancji narodowej. W XIX wieku miała ona za zadanie podtrzymywanie tej substancji, kultura polska była literaturocentryczna, literaturę uważano za coś istotnego, bo niosła tą substancję. My jesteśmy w absurdalnej sytuacji, bo jak tylko pojawiła się ta etykieta - „literatura homoseksualna” - okazuje się, że większość najwybitniejszych twórców XX wieku pisało literaturę homoseksualną i można zacząć o niej tak myśleć. To jest osobna sprawa, że wielu krytyków broni ich przed tym gay label, np. Białoszewskiego, Stryjkowskiego i innych. Ta fala sprawiła, że na literaturę sprzed 89 roku nagle patrzy się inaczej. Bardzo trudno jest dziś czytać Białoszewskiego tak jak się czytało dziesięć, dwadzieścia lat temu, gdy nie było &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewa&lt;/span&gt;. Ni z tego ni z owego stają się one homoseksualne. Ta potencjalna homoseksualna etykieta, którą można przyczepiać najważniejszym polskim pisarzom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin &lt;/span&gt;– To ciekawe... ja się chyba wycofam z poprzednich sądów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Ja mam wrażenie ze w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gazecie Wyborczej&lt;/span&gt; Białoszewskiego broni się przed &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gay label&lt;/span&gt;, bo on nie ma być &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gay writer&lt;/span&gt; ale &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;great writer&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ja myślę, że istnieje takie oczekiwanie, że to będzie pisał gej o gejach i dla gejów, bo wtedy mamy jasność, a jak jest nie-gej dla nie-gejów o gejach, to zaczyna się problem. Jest obecnie wielki kłopot z odczytywaniem dawnych mistrzów w kategoriach queerowych i homoseksualnych. Zajmuję się współczesną literaturą i krytyką i widzę jak ona broni się przed tymi wątkami, są w ogóle nie rozpoznawalne. Jakby ktoś zapoznawał się z nowościami wydawniczymi w Polsce z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gazety Wyborczej&lt;/span&gt;, to moje słowa mogą zaskakiwać, bo to się w ogóle nie pojawia. Bo w wielu powieść one się pojawiają, powieść &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gesty&lt;/span&gt; Ignacego Karpowicza kończy się wątkiem homoseksualnym, Kowalewski w ostatniej książce umieścił duży wątek homoseksualny, można tak czytać Dehnela, bo są do tego podstawy w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Balzakianach&lt;/span&gt;, a nie w jego biografii. Tego się w ogóle nie robi. Trochę macie racji, że nie jest najgorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomasz Basiuk&lt;/span&gt; – Są tu dwa tematy, to co mówi Kinga Dunin ja rozumiem tak, że różni pisarze, którzy są, albo nie są gejami te wątki wprowadzają i to jest bardzo dobre, bo buduje widoczność i rozszerza pole rozmowy. Drugą zupełnie rzeczą jest to, co mówił Błażej [Warkocki] w kontekście Ritza – odczytywanie tych kwestii przed momentem swoistego przełomu epistemologicznego, który nastąpił w Polsce, gdzie można powiedzieć, że mamy do czynienia z większą otwartością w mówieniu o homoseksualizmie. W nauce amerykańskiej jest taki człowiek, Jonathan Ketz Crowell, który napisał książkę zawierającą wypisy historyczne pod tytułem Gay American History [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gay American History: Lesbians and Gay Men in the U.S.A.: a Documentary&lt;/span&gt;], zbudował on w amerykańskiej historiografii kategorię &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gay&lt;/span&gt;. Obecnie pracuje on nad rozróżnieniem między współczesną, zbudowaną politycznie tożsamością gejowską, a czymś co było wcześniej, co w wielu szczegółach było od niej różne. Z – między innymi – politycznych względów, włączamy wielu pisarzy w gay history, to robi bardzo dobrze Krzysiek [Tomasik], ale to nie jest chyba jedyny sposób czytania. Ja nie chcę bronić dotykania biografii tych pisarzy, ale być może to nie jest to, co my widzimy przez współczesne konstruowanie tożsamości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; – Ja popadam z optymizmu w pesymizm. żyjemy w rzeczywistości, kiedy ciągle ta świadomość gejowska jest słabo skonstruowana jeśli chodzi o ujawnianie się, większość z tych powieści współczesnych z wątkiem gejowskim to są rzeczy przedemancypacyjne. Teraz takie rozróżnienie, że tworzy ... takiej literatury w nowoczesnych warunkach, wyemancypowanej, wyoutowanej, to nie jest prawda, ja często czytając nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie czy pisarz ukrywa tożsamość bohatera, czy po prostu opisuje bohatera, który musi tą tożsamość ukrywać. Nie potrafię tego rozstrzygnąć na poziomie tekstowym.&lt;br /&gt;Co sprawia, że w Polsce jest uznawane za literaturę gejowsko-lesbijską i w jaki sposób to się dzieje, to jest w dużej mierze powtarzalne. Jeśli myślimy, że są sztywne reguły, jak np temat, o tym decyduje albo... Jest bardzo dużo książek, które są niemal wprost gejowskie i zupełnie nie są w ten sposób opisywane i interpretowane. Są też przykłady odwrotne. Dla mnie ciekawym przykładem jest książka Remigiusza Grzeli, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bądź moim bogiem&lt;/span&gt;, która dla mnie jest bardzo gejowską powieścią, poruszającą typowe tematy, począwszy od diw gejowskich, różne strategie ukrywania się, autobiograficzne – tam jest tego bardzo dużo, a z drugiej strony jest taka książka jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;New Romantic&lt;/span&gt; Michała Zygmunta – tam wątek gejowski jest drugoplanowy, epizodycznych. Takich książek jak ta jest mnóstwo, ale ta była omawiana razem z książkami Żurawieckiego czy Pasewicza, więc co o tym decyduje? To jest świadectwo na to, że jesteśmy na dość podstawowym poziomie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – Ale one wyszły równocześnie i to był efekt tego „boomu”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; – Boom z książek, które wcale nie muszą być gejowsko-lesbijskie – my nie dorobiliśmy się możliwości nazywania tego. Jedyną osobą, która może stworzyć i zaliczyć książkę do literatury gejowsko-lesbijskiej jest autor, tak właśnie zrobił Michał Zygmunt, który przy okazji się wyoutował i dał legitymizację do omawiania jej wraz z innymi książkami gejowsko-lesbijskimi. W przypadku innych temat ten nie został rozpracowany, jak np. u Kowalewskiego – heteroseksualny pisarz, publikujący od lat i nie wiadomo co z nim zrobić, może nie wolno? Ja myślę, że wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; - Ale romans gejowski Kuczoka... żadnemu gejowi nie udało się takie romansidła strzelić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – A propos &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming out&lt;/span&gt;, bo te jest jedyna opowieść literacka, która jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming-outowa&lt;/span&gt;. Ona jest stereotypowa, bo się kończy tam gdzie powinna się zaczynać. To jest w niej najgorsze. W polskiej kulturze dominuje jedna wersja opowieści o coming oucie – od nieszczęścia przez coming out a potem pstryk i już jest super. Tak Kuczok skonstruował swoją opowieść. Nie wiem, czy Państwo ją pamiętają – jest złodziejaszek i lekarz, perypetie, a potem miłość tryumfuje, gdy się ouotują, wyprowadzają na wieś i pojawia się sugestia, że teraz będzie pięknie, chociaż nie wiadomo skąd ten optymizm... [śmiech] ...ona wtedy powinna się zacząć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co z literaturą, która porusza wątki homoseksualne, ale pisana przez pisarzy nie-homoseksualistów nie wiadomo co z nią zrobić, taki jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;casus&lt;/span&gt; Pankowskiego i jego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rudolfa&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin&lt;/span&gt; - Jeszcze mamy problem, czemu ten gej, stał się postacią polityczną, literacką i doczekał się odczytywania. Na marginesie dalej zostaje lesbijka, gej to ten stereotyp, jak mówił Błażej [Warkocki] oklepane sposoby opowiadania, on jest już gotowy jako topos literacki, gorzej jest z lesbijką, a dobija się do głosu kolej na fala, jeśli weźmiemy książkę Sylwii Chutnik [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kieszonkowy atlas kobiet&lt;/span&gt;], to wśród bohaterów mamy Panią-Pana i osobę o nieokreślonej tożsamości seksualnej. Jest już inaczej pokazywany, nie jest to jednoznaczna ciota. Nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;[Sala – JEEEEST!, SALA cz. 2 – NIE JEST!]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – Ja bym wrócił do lesbijek...gej jest napiętnowany najbardziej w sferze publicznej, więc w literaturze się go mocniej zauważa, a jednocześnie jest tak, że najważniejszym coming outem był ten dokonany przez Izę Filipiak, i to jest ciekawe, ale to był pierwsza świadoma artystyczna strategia, którą przyjęła. A jest tak, że Iza Filipiak nie napisała żadnej powieści w pełni lesbijskiej. Ona dała przyzwolenie, a sama jest raczej queerowa niż lesbijska. Jeśli chodzi o beletrystykę polską, to wątek lesbijski pisze tylko jedna autorka, Ewa Schilling i nie ma żadnej innej. Ale jednocześnie jest tak, że w wielu debiutach – u Marty Dzido [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ślad po mamie&lt;/span&gt;].... w bardzo wielu debiutach młodych kobiet, posiadanie romansu lesbijskiego jest częste, podobnie jak ten gej występujący wszędzie. To jest takie „ja”, które sugeruje autobiografizm. W literaturze męskiej nie ma takiego śladu posiadania gejowskiego romansu w swoim bujnym życiu. We współczesnej prozie pisanej przez kobiety, motyw lesbijski – romansu między kobiety – pojawia się dość często, ale pisarka, która używa tego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;lesbian label&lt;/span&gt; i pisze „powieści lesbijskie” jest tylko jedna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; - Tu wychodzi nasza rożna słabość, brak po prostu mediów, osób które by się tym zajmowały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin &lt;/span&gt;- Kobiety są zawsze dyskryminowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik &lt;/span&gt;- ja sobie przypominam taką książkę Urszuli Ledzewicz, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gorsze uczucia&lt;/span&gt;, która z różnych względów mogłaby stać się takim lesbijskim coming-outem, czymś popularnym, ale ona zupełnie przepadła. To jest kwestia niechęci pewnych wydawców i autorów do tej etykiety. To jest etykieta stworzona i ona ma swoją wartość rynkową, co powoduje, że te książki zupełnie przepadają, ja nie mam wątpliwości, że gdyby Gorsze uczucia były rozreklamowane i z prawem do używania etykiety lesbijskiej, ona by się lepiej sprzedała i więcej osób na ten sali by ją znało. Myślę, że tak samo jest z Grzelą, książka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bądź moim bogiem&lt;/span&gt;, która przeszła bokiem i w wielu innych, które przepadły z tego powodu, Już wyrobiły się pewne nisze, w przypadku książek to też powoduje, że ta literatura jakoś tam się sprzedaje, chyba nie ma takiej kompletnej porażki wśród książek gejowsko-lesbijskich, która by zalegała na taniej książce i kompletnie nie sprzedawała.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – Jak już jesteśmy przy wątku lesbijskim, mniejsza widoczność i nieprzejrzystość jest jednocześnie zaletą, jest poezja i tam się wiele działo jeśli chodzi o wątek lesbijski, relacji między kobietami – Ingi Iwasiów, Izy Filipiak, Ewy Sonneberg, ta nieprzenikliwość była jakaś taka produktywna, a poza tym jest tak, że w tym temacie wiele się dzieje. Filipiak napisała świetny tekst o Narcyzie Żmichowskiej, o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Białej róży&lt;/span&gt;. Tam mamy taką sytuację, że dwie kobiety uwodzą się na balu, to jest jeszcze przed Freudem i jest fantastyczne. Jest książka o Marii Komornickiej [&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Obszary odmienności. Rzecz o Marii Komornickiej&lt;/span&gt;], gdzie ona funkcjonalizuje tę kwestię. Jadąc pociągiem czytałem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kobiety&lt;/span&gt; Nałkowskiej. To jest fantastyczna powieść, w której niby nie ma lesbijki, główna bohaterka jest dandysem, ale uwodzi zarówno mężczyzn jak i kobiety. Ale mamy też Annę Kowalską i jej dziennik, który wyszedł całkiem niedawno i tutaj nie ma już tego lesbian label, a jednocześnie dla mnie jest to dziennik – choć trochę nudny, jak każdy dziennik...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; - Ja się nie zgadzam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Wyszedł dziennik Anny Kowalskiej, która – przypomną - była przez długie lata partnerką Marii Dąbrowskiej, tej – przypomnę – od Nocy i Dni, nie został on wydany przez żadne gejowsko-lesbijskie wydawnictwo, a na okładce mamy queer family, jest Kowalska, Dąbrowska i jej córka Julcia. tak naprawdę jest to zaproszenie dla czytelnika by to przeczytać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; – Myślisz, że to jest świadome? Bo ja się zastanawiałem nad tym. Wydawnictwo zapraszając do napisania wstępu Julii Hartwig, który polega na tym jak napisać, żeby nie napisać. A ten dziennik pisany pięćdziesiąt-sześćdziesiąt lat temu jest odważniejszy, szerszy niż Julia Hartwig obecnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; – Ona używa figury przyjaciółek ona nie użyje słowa „lesbijka”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; – Ale nawet nie używa określenia „towarzyszka życia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Nie chcę bronić Julii Hartwig.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik &lt;/span&gt;– I słusznie [sala - śmiech].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki &lt;/span&gt;- Zmierzam do tego, że to wszystko powoduje – i nawet nie chodzi o te kilka powieści, które wyszły, choć o nie również, bo fajnie że wyszły – że udaje się budować &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gay&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;lesbian visibility&lt;/span&gt;. to sprawia, że trzeba zacząć inaczej myśleć o naszej przeszłości, o historii, o Dąbrowskiej i Kowalskiej, że trzeba inaczej czytać Białoszewskiego, że trzeba inaczej myśleć o Iwaszkiewiczu. To jest bardzo ważne, bo dywersyfikuje naszą tożsamość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – Chciałabym podsumować te wątki, a propos tego, co Błażej mówi, abstrahując od tej masy powieści lepszych i gorszych, ja nie wszystkie znam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik &lt;/span&gt;– ...bo nie jest ich aż taka masa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; – ...ale wymieniacie ich bardzo dużo. Ja czytam te, które są najbardziej wyraziste, czy najbardziej znane. Ja bym powiedziała nie do samej literatury, ale do pewnych problemów, pewnego rodzaju tożsamości. Bo my ciągle mówimy, że literatura zajmuje się pewnym rodzajem tożsamości, która do pewnego momentu była niewypowiadalna, nienazywalna. Jak powieść lesbijska, która nie ma własnego imienia. Zastanawiam się czemu literatura lesbijska, czy z wątkiem lesbijskim ma mniej wyraźny podmiot polityczny. Z tego samego powodu dla którego kobiety są mniej wyraźnym podmiotem politycznym. Ja obserwuję to od lat na piosenkach popowych. O ile mężczyźni pozwalają sobie na wiele komentarzy politycznych, mądrych, głupich i średnich, to nawet najmądrzejsze kobiety rzadko sobie na to pozwalają. To podobnie wygląda na Zachodzie – im bardziej na zachód tym jest większej w tej kwestii równouprawnienie. Kobiety nie dają sobie prawa do bycia podmiotem, który ma wagę społeczną. Druga historie niesłychanie ważne, to wyraziste ujęcie własnej przeszłości. Takie polskie pisanie biografii, wątków kulturowych jest niezbyt wyraziste. Zwłaszcza wtedy, kiedy rzecz dotyczy tematów stabuizowanych, a ten taki był. Mnie uderza coś takiego – gdyby jakaś nacja zachodnia miała taką postać jak Nasierowski, to by miała Oscara Wilde'a. Mówię to w znaczeniu „postaci” - pojawił się w latach 80-tych z dość obłąkaną historią. Jest ona po części w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gejdarze&lt;/span&gt;, ale autorzy nie bardzo go dociskają. To jest postać, która pasuje na postać ikoniczną. Jest nieobrobiony, a różne takie postaci budują tożsamość zbiorową.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Ale nie stało się tak trochę z Marią Komornicką? Czy ona nie stała się takim trochę polskim Wildem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki&lt;/span&gt; - Może raczej w tamtych czasach powinniśmy szukać naszego Oscara Wilde'a, który jest nieodkryty?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff &lt;/span&gt;- No szukajta, ale ten jest znaleziony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik &lt;/span&gt;- Komornicka jest już w jakimś sensie znaleziona. Stała się po części legendarna, choć może w niszowy sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin &lt;/span&gt;- Ale tu wyrazistość Komornickiej pokrywa się z wyrazistością Izy Filipiak, która ją obrabiała. Jasne, że zawsze można się pochylić nad jakimiś homoseksualnymi aspektami w twórczości iksińskiego, bo gdzieś na stronie pięćdziesiątej jest aluzja do czegoś – czemu nie. Ja jednak mówię o tym, że są postaci-ikony, jeszcze nieobrobione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff &lt;/span&gt;- No, ale Wilde'a obrobili dopiero po jego śmierci, najpierw go wykończyli. On jest taką postacią, którą trzeba wyciągnąć. Zobaczcie jak trudno w Polsce mówić o czymś wyraźnie, zwłaszcza jak to dotyczy biografii. Co się stało po śmierci Agnieszki Osieckiej, której córka coś tam o niej powiedziała. Nie można wyraźnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomasz Basiuk&lt;/span&gt; – Ale jak możemy mówić wyraźnie o Komornickiej? Czy mówienie o niej jako o lesbijce a nie osobie transgenderowej nie jest jakimś grubym nadużyciem? Dla mnie wcale nie jest oczywiste, co z tymi postaciami można jeszcze zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bożena Umińska-Keff&lt;/span&gt; - Jeśli w historii są wyraziste osoby, z pewnego punktu widzenia też bardzo ekscentryczne, to jest to skarb, który się świeci i trzeba go obrobić, by włączyć do tradycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomasik, Dunin &lt;/span&gt;– Rodziewiczówna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki&lt;/span&gt; - Jest to idealny moment, bo powstają nowe utwory i odzyskuje się poprzez interpretacje te wątki w literaturze minionej. Mamy pełną rozmaitość. Nie powinniśmy jednak dążyć do ujednolicenia interpretacji i na przykład Błażej [Warkocki] czy Krzysztof Tomasik, gdzie można, tam doszukują się wątków i klimatów gejowsko-lesbijskich, a publicyści "Więzi" czy "Rzeczpospolitej" krytykują ich za jednoznaczne klasyfikowanie. Te pisma - wiadomo... Ale moim zdaniem nie można czasem danej osobie, nawet bardzo wyrazistej, przypisywać jakiejś "orientacyjnej" dominanty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Tomasik&lt;/span&gt; - Ale o czym ty mówisz? O jakiej dominancie? My jesteśmy na poziomie takiego zapóźnienia, że, by to weszło w universum i stało się jedną z części składowych czyjejś biografii czy twórczość, to musimy nadrobić stracony czas i do tego doprowadzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki &lt;/span&gt;- Weźmy na przykład &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewo&lt;/span&gt;, ja tą książkę uwielbiam, to jest najlepsza książka dziesięciolecia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin &lt;/span&gt;- Ale ona jest do uwielbienia jeśli uzna się, że jest campowa. Jak się uzna, że jest przedemancypacyjna, to można się wyrzygać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Zabłocki &lt;/span&gt;- Śmieszy mnie, gdy czytam, że to jest traktat socjologiczny o ciotach z PRLu, bo to nie jest w ogóle o tym książka. To jest zabawa językiem, odwołania do Białoszewskiego czy Gombrowicza. To jest książka wspaniała w warstwie językowej, a to środowisko, które tam jest ukazane to klimaty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Niewątpliwie świat jest tam tworzony przez język, i jest to pewna cezura, po której wszystko zmieniło się w dyskursie o tym. Ale nie mówi, że temat nie jest ważny, bo Kuczok napisał świetną książkę pt &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Senność&lt;/span&gt;, bardzo dobrze napisaną a też o gejach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rzysztof Zabłocki &lt;/span&gt;- Ale tam temat jest, w pełni obrobiony, on chciał tylko poruszyć wątek gejowski, a Witkowski w innych intencjach ją pisał – jako homoseksualista i artysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kinga Dunin &lt;/span&gt;– Ale jako artysta napisał też parę książek, których już nie chce się tak znowu czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomasz Basiuk &lt;/span&gt;– Nie koniecznie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewo&lt;/span&gt; trzeba czytać jako rzecz zupełnie nostalgiczną. Może jednak takie postaci jak w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lubiewie&lt;/span&gt; były w rzeczywistości, a my po prostu nie mamy z nimi kontaktu patrząc znowu przez pryzmat gejowskiej – wielkomiejskiej tożsamości. To wcale nie znaczy, że ich nie ma np. w parku Skaryszewskim w krzakach. Taka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coming outowa&lt;/span&gt; narracja czy pryzmat jest bardzo zawężająca.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Błażej Warkocki&lt;/span&gt; - Ja mam poczucie, że narracja coming outowa w polskiej literaturze nie jest dominująca. Powiedziałeś, że ta druga fala zaczęła się od Lubiewa... to jest paradoksalne, bo Witkowski przecież odcina się od tożsamości gejowskiej i gejów. Jakby patrzyć na książki Bartosza Żurawieckiego, to też nie jest to narracja coming-outowa. Geje już tam byli, wyoutowanie, to raczej społeczeństwo nie nadąża. Ta narracja pojawia się wyraźniej teraz, na przykład w związku z Kuczokiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;opr. Wojciech Szot, www.innahistoria.blogspot.com / red. Homiki.pl&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-8533329675275032827?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/8533329675275032827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=8533329675275032827' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/8533329675275032827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/8533329675275032827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/homo-niewiadomo.html' title='Homo niewiadomo?'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-704112210189888006</id><published>2009-04-24T02:00:00.000-07:00</published><updated>2009-04-23T17:02:40.175-07:00</updated><title type='text'>Książki dla wtajemniczonych</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Na początku lat 90-tych po polsku ukazało się kilka ważnych książek "gejowskich". Mówię oczywiście o tłumaczeniach, bo polskich rzeczy ukazywało się więcej, choć z ich jakością było różnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem sprawdzić w jaki sposób książki te zostały odebrane przez prasę. Przypomnę, że w tym okresie pisma kulturalne, literackie były w rozkwicie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wiadomości Kulturalne&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Krzywe Koło Literatury&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nowe Książki&lt;/span&gt; miały całkiem inną siłę rażenia niż dzisiaj sobie to wyobrażamy. Wnioski na końcu, ale ponieważ powinna być teza, to powiem Wam czemu o tym myślałem - zastanawiałem się, czy książki "gejowskie" mogły być zrozumiane, odczytane, odpowiednio skomentowane, czy jednak zostały pominięte z racji niewygodności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą z tych książek jest powieść &lt;strong&gt;Gore'a Vidala &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie oglądaj się w stronę Sodomy&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; (tłum. Andrzej Selerowicz, Dom Księgarski i Wydawniczy Fundacji Polonia, Warszawa 1990).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SfA-0PRnIyI/AAAAAAAABdM/pJMdjGAXrFA/s1600-h/sodoma.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 299px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SfA-0PRnIyI/AAAAAAAABdM/pJMdjGAXrFA/s320/sodoma.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327827426353816354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Obecnie często o tym dziele wspomina się jako o jednej z najciekawszych propozycji wydanych w latach 90-tych. Prasa chyba jednak go nie doceniła. Polska Bibliografia Literacka podaje jedynie dwie recenzje na jej temat. Pierwsza, autorstwa Agnieszki Malinowskiej ukazała się w "Życiu Warszawy", ale jest to raczej krótka notka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata [sic!] po ukazaniu się powieści Vidala, ukazał się drugi artykuł omawiający &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie oglądaj się...&lt;/span&gt; Tekst Wacława Sadkowskiego w "Literaturze na świecie" &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Odmienni [Nowe zasługi i grzechy wydawców])&lt;/span&gt; [w:] "Literatura na Świecie" 1992 nr 8/9 s. 147-149)&lt;/span&gt; trudno nawet recenzją nazwać. To raczej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;glossa&lt;/span&gt; w sprawie książek o tematyce gejowskiej. Autor pisze:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Obowiązki kronikarza wydawniczych osiągnięć - a także pomyłek i przeoczeń - przynajmniej z dziedziny pisarstwa przekładowego, nakazują mi przypomnienie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(...)&lt;/span&gt; dwóch stosunkowo niedawno wydanych u nas ksiązek o problematyce &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;gayowskiej&lt;/span&gt;, kamuflowanej u nas dotychczas z największą bodaj starannością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;powieść Vidala była w swoim czasie aktem odważnego przełamywania obyczajowego tabu i - przyjęta w wielu krajach z ogromnym, choć nieraz "kontrowersyjnym" zainteresowaniem - odegrała istotną rolę w taje zmianie sposobu myślenia i odnoszenia się do homoseksualizmu, jaka się w świecie Zachoduy dokonała w ciągu ostatniego półwiecza. (Ciekawe kiedy - i czy w ogóle kiedykolwiek - dokona się u nas!)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;W tak zwanym międzyczasie - od Vidala do tekstu Sadkowskiego w Polsce ukazała się arcyważna dla homików w Stanach książka - &lt;strong&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mój Giovanni&lt;/span&gt; Jamesa Baldwina&lt;/strong&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(tłum. A. Selerowicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991)&lt;/span&gt;. Ukazała się i... chyba żaden recenzent po nią nie sięgnął. Jedynym tekstem, w PBL, odnoszącym się do tej książki jest cytowana powyżej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;glossa&lt;/span&gt; Sadkowskiego. Akurat o samej książce Sadkowski nie pisze praktycznie nic, za to zachwyca się biografią autora pióra Jamesa Campbella &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Talking at the Gates&lt;/span&gt;, którą bardzo chce rozporopagować:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Może więc ktoś zechce się tą biografią Baldwina zainteresować? Służymy posiadanym w bibliotece redakcyjnej egzemplarzem - oraz pomocą w nawiązaniu kontaktu z autorem i londyńkim wydawcą (Faber and Faber)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dwie pierwsze książki "gejowskie" przeszły w Polandii bez echa. Później było już trochę lepiej, w 1993 roku ukazuje się nakładem Czytelnika ksiązka &lt;strong&gt;Alana Hollinghurst, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Klub Koryncki&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; (tłum. Maria Olejniczak-Skarsgard, posłowie Aleksandra Ambros, Warszawa 1993). W tym samym roku ukazały się dwie jej recenzje - Krzysztofów, Masłonia i Piechowicza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok później ukazała się ciekawa recenzja autorstwa Danuty Bakalarczyk zatytułowana dziwacznie: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gey is o'key&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; ("Nowe Książki", 1994 nr 3 s. 29)&lt;/span&gt;. Absurdalne zwroty językowe to cecha wyróżniająca ten tekst:&lt;blockquote&gt;&lt;em&gt;To hasło [tytułowe] - w podanej lub dowolnej innej wersji ortograficznej - powiewało nad Placem Zamkowym w czasie ubiegłorocznego wczesnojesiennego zlotu polskich homoseksualistów. Na jesienny Warszawskim Festiwalu Filmowym niektórzy widzowie z samozaparciem liczyli kolejne obrazy traktujące o miłości homoseksualnej. (...) Jesień więc - pod znakiem geizmu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...) Jeśli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;gey&lt;/span&gt; - to koniecznie arystokrata (ewentualnie "parobek") (...)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/blockquote&gt;Mimo tych dziwnych numerów, które trochę podkreślają ówczesną obcość w dyskusji określeń osób nieheteronormatywnych, sam tekst Bakalarczyk świetnie pokazuje problem, jaki mam z powieściami Hollinghursta - są strasznie stereotypowe, ale ukazuje też coś ukrytego między wierszami:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I raz jeszcze podkreślić: represyjnej kultury obyczajowej nie zlikwiduje się przez wprowadzenie na jej miejsc innej, także przecież potencjalnie represyjnej, tyle, że nie wobec mniejszości, ale większości. Zniknie ona wtedy, kiedy przestaną istnieć podziały - na swoich i obcych, normalnych i odmieńców, wyższych i niżzych. Kiedy podziały te przestaną funkcjonować w świadomości jakiejkolwiek postaci - i tolerancji, i nietolerancji. Jak w starym dowcipie o dwóch dyrektoracg, z których jeden uchodził za antysemitę, bo zatrudniał słownie i aż pięciu Żydów. Ten drugi po prostu nigdy nie zastanawiał się nad tym, ilu.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zgodnie z taką wykładnią, coming-outy publiczne nie mają żadnego sensu, bo przecież o to chodzi, by wszyscy byli równi, autorka w swojej zinternalizowanej homofobii obawia się dyktatu mniejszości nad większością, a wszystko to w trosce o dobro mniejszości. Za taką troskę serdecznie podziękujemy, pedałujemy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pedałując przez rok 1994 trafiamy na powieść &lt;strong&gt;Jeana Geneta, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matka Boska Kwietna&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(tłum. i posłowie Krzysztof Zabłocki, Tenten, Warszawa 1994)&lt;/span&gt;. Ta krwiasta, mięsista powieść, której bohaterami są ludzie z marginesu przyciągnęła media z większą siłą - jak każda powieść czy sztuka Geneta. Genet miał w tamtym czasie dobry okres, z powieści: w 1992 roku wyszły &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dzienniki złodzieja&lt;/span&gt;, w 1994 obok &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matki Boskiej Kwietnej&lt;/span&gt; ukazał się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cud róży&lt;/span&gt;, a rok później &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ceremonie żałobne&lt;/span&gt; (te akurat wcześniej publikowane we fragmentach w "Kresach", "Literaturze na Świecie", "Nowym Nurcie", "Metaforze", "Dekadzie Literackiej" i "Kwartalniku Artystycznym"). No po prostu literacki raj dla pedałów. To, że autor był uznany za gwiazdę literatury francuskiej, a jego książki w Polsce dobrze się sprzedawały, wcale nie oznaczało jednak wielu recenzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety z racji różnych obowiązków nie dotarłem do dyskusji, która miała miejsce na łamach "Polityki" pomiędzy autorem o pseudonimie Ham a Krzysztofem Zabłockim, tłumaczem Geneta. Obiecuję nadrobić zaległości ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największym jednak wydarzeniem związanym z Genetem był cały numer "Literatury na Świecie" poświęcony autorowi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pokojówek&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;("Literatura na Świecie" 1994 nr 4/5)&lt;/span&gt; Choć i w nim zabrakło omówień jego twórczości. Możemy przeczytać jedynie tłumaczenia, a z polskich autorów Tadeusza Komendanta &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bajeczna bryndza&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;, w którym jest mowa o błędach w tłumaczeniach Geneta, teksty Krystyny Rodowskiej, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Od "Uroczystości" do "Ceremonii żałobnych"&lt;/span&gt; i Anny Wasilewskiej, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Obraz i jego odbicie&lt;/span&gt;, oraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;de facto&lt;/span&gt; recenzję biografii Geneta autorstwa Krzysztofa Zabłockiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Święty i jego biograf&lt;/span&gt;. Po za tym ukazały się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ciekawa recenzja autorstwa Marka Pieczary &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Więzień miłości&lt;/span&gt;. Wiadomości Kulturalne 1994 nr 6 s. 20)&lt;/span&gt;, który jednak bardziej od samych książek (recenzuje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matkę&lt;/span&gt;... i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cud róży&lt;/span&gt;) zajmuje się rekonstrukcją biografii Geneta, a interpretację ściąga od Sartre'a, czyli znowu mamy o "świętym Genecie". Nic odkrywczego.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;- artykuł Tadeusza Nyczka, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Genetyka&lt;/span&gt; w "Dialogu" &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(1995 nr 3 s. 79-86)&lt;/span&gt;. Nyczek interesuje się raczej teatrem Genetowskim, ale jako jedyny chyba komentator próbuje samodzielnie dokonać interpretacji Geneta. Pisze m.in.:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Najpierw czynił z niej [literatury] narzędzie zwierzenia, ale nie konfesjonał, raczej urynał, szambo, gdzie wrzucał całe gówno swojego pokrętnego ducha. Takie są pierwsze powieści, od &lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matki Boskiej Kwietnej &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;do Dziennika złodzieja. Okazało się, że przyniosłu mu chwałę. Szczerość, nawet najbardziej okrutna, była już towarem coraz lepiej widzianym na rynku dwudziestowiecznej kultury.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt; Na koniec jednak najciekawszy tekst o Genecie jaki powstał: Janusz Majcherek, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak posunąć Geneta? (antyrecenzja)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(Res Publica Nowa 1994 nr 9 s. 68-70)&lt;/span&gt;. Już sam tytuł sugeruje, że autor postanowił zabawić się Genetem, wejść w jego sposób narracji, nie boi się "geizmów". Majcherek zastanawia się czy po interpretacjach Geneta dokonanych przez Sartre'a, Edmunda White'a i Deleuze uda się "posunąć Geneta, czyli przesunąć sprawę interpretacji Geneta i posunąć się w rozumienie tej sprawy", ale wydaje mu się to "prawie niemożliwe":&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Genet przychodzi za późno, jego dzieło wyprzedziły już niezliczone egzegezy. Wydane właśnie po polsku dwie powieści Geneta, Matka Boska Kwietna i Cud Róży, na długo zanim wyszły spod prasy drukarskiej były już uwikłane w sieć komentarzy, znaczeń, relacji z innymi powieściami. Jakkolwiek są dla nas świeże, nie sposób czytać ich na świeżo, bo nie sposób zawiesić sądu urobionego przez cudze sądy. To paradoks recepcji arcydzieł, które już zostały uznane za arcydzieła: pole krytyki jest od dawna zajęte i użytkowane, a i na polu metakrytyki robi się coraz ciaśniej. (...) Wiedza o Gombrowiczu to palimpsest. Podobnie - wiedza o Genecie. (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby wreszcie skończyć ten, w gruncie rzeczy, żart recenzencki: wiem, jak do lektury Geneta zachęcić. Mnie w każdym razie na samą myśl o Genecie ręce opadają.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ręce widocznie opadały większości recenzentów, gdyż &lt;em&gt;Matka Boska Kwietna&lt;/em&gt; nie doczekała się żadnego ciekawszego tekstu w okresie po premierze. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Na samym końcu powinienem napisać o &lt;strong&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nagim Lunchu&lt;/span&gt; Borroughsa&lt;/strong&gt;, który ukazał się w 1995 roku i - w porównaniu do poprzednich książek - stał się wydarzeniem recenzenckim (8 recenzji wg IBL), ale przytoczę fragment tylko jednej z nich:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nagi Lunch&lt;/span&gt; będzie wydarzeniem, ale tylko dla wtajemniczonych.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(Hannibal Lektor, "Opcje" 1995 nr 1/2 s. 135)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba najlepsze podsumowanie tego tekstu - chyba dopiero kilka lat temu, po ukazaniu się książek Witkowskiego czy Żurawieckiego książka "gejowska" stała się wydarzeniem nie tylko dla "wtajemniczonych", a wymienione pozycje przeszły do legendy, choć chyba niewielu z nas je czytało.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Na samym końcu powinienem napisać o &lt;strong&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nagim Lunchu&lt;/span&gt; Borroughsa&lt;/strong&gt;, który ukazał się w 1995 roku i - w porównaniu do poprzednich książek - stał się wydarzeniem recenzenckim (8 recenzji wg IBL), ale przytoczę fragment tylko jednej z nich:&lt;/div&gt;&lt;blockquote align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nagi Lunch&lt;/span&gt; będzie wydarzeniem, ale tylko dla wtajemniczonych.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(Hannibal Lektor, "Opcje" 1995 nr 1/2 s. 135)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba najlepsze podsumowanie tego tekstu - chyba dopiero kilka lat temu, po ukazaniu się książek Witkowskiego czy Żurawieckiego książka "gejowska" stała się wydarzeniem nie tylko dla "wtajemniczonych", a wymienione pozycje przeszły do legendy, choć chyba niewielu z nas je czytało.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-704112210189888006?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/704112210189888006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=704112210189888006' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/704112210189888006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/704112210189888006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/ksiazki-dla-wtajemniczonych.html' title='Książki dla wtajemniczonych'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SfA-0PRnIyI/AAAAAAAABdM/pJMdjGAXrFA/s72-c/sodoma.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3515917593510977658</id><published>2009-04-20T17:07:00.001-07:00</published><updated>2009-04-20T17:42:13.709-07:00</updated><title type='text'>Prawdziwy Tadzio</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzieliście &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śmierć w Wenecji&lt;/span&gt; w reżyserii Viscontiego? Czytaliście nowelkę Manna? Ten niemiecki pisarz bym niezwykle kochliwy, do tego swoich kochanków portretował na kartach swoich książek. w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śmierci...&lt;/span&gt; Gustaw von Aschenbach zakochuje się w młodym polskim chłopcu, Tadziu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazuje, Tadzio to Władysław Moes, pochodzący z Holandii mieszkaniec Komorowa, który zmarł w w 1986 roku. Gdy Mann zobaczył Władysława na weneckiej plaży, ten miał niespełna 11 lat. Cała historia ma w sobie coś niesamowitego - oto chłopak z wielodzietnej rodziny zostaje bohaterem najważniejszej w XX wieku książki "homoseksualnej". Historię tę opisał w swojej książce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Real Tadzio: Thomas Mann's "Death in Venice" and the Boy Who Inspired it&lt;/span&gt; brytyjski dziennikarz i powieściopisarz, Gilbert Adair. A Władzia vel Tadzie w wieku już bardziej dojrzałym zobaczyć możecie &lt;a href="http://www.fotoinfo.pl/sobstr067.htm"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzegorz Głowacki pisze o Tadziu tak:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Urodzony w pierwszym roku XX-ego wieku w rodzinie bogatego fabrykanta był niezmiernie urodziwym dzieckiem. Według rodzinnej legendy zachwycał się nim również inny laureat nagrody Nobla – Henryk Sienkiewicz. Wielki Polak z przyjemnością piastował małego Adzia na kolanach, do czasu aż ten zmoczył mu spodnie. Mając 11 lat Adzio spędzał wakacje w Wenecji, gdzie dostrzegł go Tomasz Mann. Spotkanie to wywarło na Mannie tak wielkie wrażenie, że rok później napisał opowiadanie „Śmierć w Wenecji”, które przeszło do historii literatury. Przez kilkadziesiąt lat nikt nie wiedział, że pierwowzór Tadzia był prawdziwym chłopcem, mieszkańcem Warszawy z krwi i kości. Prawdziwy Tadzio dożywał swoich dni w komunistycznej Polsce – do końca będąc eleganckim, pięknym mężczyzną – jednym z ostatnich przedstawicieli klasy skazanej na wymarcie.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;Władysław Moes nie stał się bohaterem polskiego ruchu LGBT, a mógłby, bo takich przypadkowych bohaterów nam brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Se0WF8zP1SI/AAAAAAAABdE/GeU-lU9qB0E/s1600-h/moes.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Se0WF8zP1SI/AAAAAAAABdE/GeU-lU9qB0E/s320/moes.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326938225725396258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak przy okazji - w 1999 roku The Publishing Triangle opublikował listę &lt;a href="http://www.planetout.com/entertainment/books/lists/top100.html"&gt;100 najważniejszych książek LGBT&lt;/a&gt;. Co ciekawe, z pierwszej dziesiątki tylko jedna książka nie ukazała się dotąd w Polsce. Może jednak nie jest z nami aż tak źle?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; A w tym tygodniu jeszcze o pewnej skandalizującej książce, która jakimś cudem też w Polsce została wydana. Do poczytania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3515917593510977658?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3515917593510977658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3515917593510977658' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3515917593510977658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3515917593510977658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/prawdziwy-tadzio.html' title='Prawdziwy Tadzio'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Se0WF8zP1SI/AAAAAAAABdE/GeU-lU9qB0E/s72-c/moes.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-6753062401873145956</id><published>2009-04-15T07:39:00.000-07:00</published><updated>2009-04-15T12:25:19.092-07:00</updated><title type='text'>Źródło samotności</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Inwersja płciowa? Nie chcę tego słowa tłumaczyć jako zboczenia. Zboczenie zawiera w sobie pojęcie chorobliwości. Jet to raczej przestawienie, odwrócenie instynktu. Ten przestawiony instynkt może być w swej istocie zupełnie normalny. Mańkuta nikt nie nazwie zboczeńcem. (...) Pederaści wprost zalali współczesną literaturę, z teatrem włącznie, upominając się o swoje prawo do głosu. Ich odmienna nieco fizjologia wpływa oczywiście i na ich odmienne pojmowanie świata, to też ci z pośród nich, którzy potrafią mówić szczerze, ukazują nam dość różną rzeczywistość, egzotyczną i zastanawiającą dla "większościowców" instynktu.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div align="justify"&gt;To chyba najważniejszy tekst w historii polskiego homoseksualizmu. Przynajmniej dla mnie. Irena Krzywicka jest aktualna nawet dzisiaj. Ponownie homoseksualiści opanowują opanowują wszystkie dziedziny sztuki, a ci, którzy mówią szczerze, odnoszą sukcesy. Witkowski czy Bechdel to przykłady tego jak homoseksualny temat, dzięki szczerości, może wejść w obieg &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mainstreamowy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzywicka napisała ten tekst jako &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wstęp&lt;/span&gt; do książki Radclyffe Hall, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Źródło Samotności&lt;/span&gt;. Książka ta niezwykle ważna dla historii LGBT, w Polsce nie odniosła wielkiego sukcesu. Jak pisze Krzyszof Tomasik w Homobiografiach "Liczne grono homoseksualnych znajomych nie wsparło ich [Boya i Krzywickiej] w tej kampanii, nie podjęło tematu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SeY0avkJUBI/AAAAAAAABc8/sNbHoTn4iQU/s1600-h/11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SeY0avkJUBI/AAAAAAAABc8/sNbHoTn4iQU/s320/11.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325001243461505042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Źródło samotności&lt;/span&gt; zostało wydane w 1933 roku przez Towarzystwo Wydawnicze "Rój" (współwłaścicielem i kierownikiem literackim był Melchior Wańkowicz), a wydrukowane w Drukarni Księgarni Polskiej B. Połonieckiego we Lwowie. Nie znamy nakładu, ale zapewne nie był zbyt duży, gdyż nawet w Wielkiej Brytanii pierwszy nakład wynosił jedynie 1500 egzemplarzy. Niestety polskie tłumaczenie nieznanego autorstwa (na książce widnieje- tłumaczenie: J. P. Zajączkowski, ale jak wiadomo, był to pseudonim używany w latach 20 i 30-tych przez wielu tłumaczy) nie zachwyca. Najsłynniejsza książka lesbijska w historii została w Polsce całkowicie zapomniana. Nikt się do niej nie odwołuje, nie publikuje prac, które by próbowały opisać jej fenomen... cisza... do tego stopnia, że tłumacz książki "O sztuce" Jeanette Winterson, Zbigniew Batka uznał Stephen Gordon za mężczyznę [&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75517,441774.html"&gt;źródło&lt;/a&gt;].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zaciekawił mnie jeden fragment, gdy Stephan Gordon odkrywa swoją homoseksualność poprzez lekturę. Wcześniej wiedziała, że kocha kobiety, ale jak sama mówiła "kochałam tak, jak mężczyzna kocha kobietę (...) A ponieważ ją kochałam jak mężczyzna, więc wynika z tego, że nie umiem kochać jak kobieta" (s. 206, wszystkie cytaty za polskim wydaniem). Gdy Gordon sięga po książkę&lt;em&gt; Psychopatia Sexualis &lt;/em&gt;Krafta-Ebinga odkrywa czym jest homoseksualizm, po czym żali się ojcu: "Ty wiedziałeś o tem, przez cały czas wiedziałeś, lecz z litości nie mówiłeś mi tego. Ach, ojcze! a tak dużo jest takich - - - - nieszczęśliwych, które są pozbawione prawa do miłości, tyle jest tych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wstrętnych kalek&lt;/span&gt;" (s. 209) Co ciekawe w oryginale nie ma nic o "wstrętnych kalekach" - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;maimed&lt;/span&gt; oznacza raczej okaleczonych, ale nie czepiajmy się zbiorowego tłumacza ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hall sama w sobie to postać fantastyczna i można by o niej długo pisać, ale pozwólcie, że zdjęcie powie wszystko. Pani, która stoi, to właśnie Autorka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SeYtiipnw5I/AAAAAAAABc0/OdN4Ps80Ct0/s1600-h/radclyffe.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 323px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SeYtiipnw5I/AAAAAAAABc0/OdN4Ps80Ct0/s400/radclyffe.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324993680852370322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hall kończy swoją książkę modlitwą... o uznanie nas. &lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;I zabrzmiał jeszcze jeden głos: jej własny, a w nim brzmiało głosów miljon. Był to głos podobny do grzmotu, potworny głos szarpiący jej wnętrze - Boże - jęknęła. Wierzymy w ciebie. Nie wyrzekliśmy się ciebie! Przyjdź, Boże, i ratuj nas! Uznaj nas, uznaj nas, Boże, przed całym światem - - - Daj i nam - - - Boże! prawo do  - życia.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt; Modlitwa do dziś nie została spełniona, płonne nadzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Źródło Samotności&lt;/span&gt; miało by szansę stać się lekturą dla przyszłych pokoleń gejątek i lesbiątek w Polsce? Raczej nie, ale pamięć o niej nie powinna zaginąć. Jak ktoś jest zainteresowany, dysponuję kserem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-6753062401873145956?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/6753062401873145956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=6753062401873145956' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6753062401873145956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6753062401873145956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/zrodo-samotnosci.html' title='Źródło samotności'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SeY0avkJUBI/AAAAAAAABc8/sNbHoTn4iQU/s72-c/11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4367812322708546368</id><published>2009-04-06T07:06:00.000-07:00</published><updated>2009-04-09T04:28:37.985-07:00</updated><title type='text'>Queer dance</title><content type='html'>Taniec jako ekspresja zawsze podlegał kodyfikacji, bo przecież ekspresja i seksualność to coś podejrzanego, a nieokiełznanie prowadzi do występków moralnych i tak dalej. Co prawda od wieków istniały formy tańca jednopłciowego, ale taniec intymny w wersji homicznej to odkrycie XX wieku. Dzisiaj jak w muzeum zapraszam do galerii poświęconej wygibasom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od jednego z najsłynniejszych eksperymentów filmowych - pierwszy udźwiękowiony film z 1894 roku, tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dickson Experimental Sound Film&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tE_X3-EZz7Y&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tE_X3-EZz7Y&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Poniżej&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Brokeback Mountain&lt;/span&gt; z roku 1910:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3Vo1SgAdI/AAAAAAAABck/v55rlvg5_5E/s1600-h/stagdance.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3Vo1SgAdI/AAAAAAAABck/v55rlvg5_5E/s400/stagdance.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322645232097952210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie przenosimy się do jednego z najbardziej gay and les friendly miasta na świecie - Berlina. To tam &lt;a href="http://www.google.com/url?sa=U&amp;start=8&amp;q=http://www.glbtq.com/arts/mammen_j.html&amp;ei=qtvdSbSJBKOsjAfxr9GmDg&amp;usg=AFQjCNEH34WiLwvXQO8DhGPIhNvncTotQg"&gt;Jeanne Mammen&lt;/a&gt; stworzyła cykl obrazków, które do dziś są reprodukowane w każdej historii LGBT. Lesbijskie party poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3Qh_WXByI/AAAAAAAABb8/jjmVynadqfE/s1600-h/mamm.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 232px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3Qh_WXByI/AAAAAAAABb8/jjmVynadqfE/s320/mamm.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322639616981272354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Będąc przy Berlinie nie możemy zapomnieć o filmie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://www.google.com/url?sa=U&amp;start=1&amp;q=http://en.wikipedia.org/wiki/Pandora%27s_Box_(film)&amp;ei=xNvdSaKqM5aUjAfkz5inDg&amp;usg=AFQjCNG6ReyFo17Hc91rLaJktQE5Wotauw"&gt;Pandora's Box&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; -  Lulu i księżna Geschwitz tańczące quickstepa (albo coś w tym guście):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdoNADYHqHI/AAAAAAAABbs/Yf2GRnGxzYI/s1600-h/pabst-pandora-dance-1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 314px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdoNADYHqHI/AAAAAAAABbs/Yf2GRnGxzYI/s400/pabst-pandora-dance-1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321580204249294962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z lat trzydziestych chyba najważniejsze są zdjęcia Brassai'a z cyklu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Le Paris Secret des années 30&lt;/span&gt; - częśc zdjęć przedstawia "Bal des Invertis", czyli "Bal Inwertytów/Inwertów" (są dwie szkoły tłumaczenia). Prawie jak w Utopii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3T7Dw25ZI/AAAAAAAABcc/g_xWH769Z8A/s1600-h/brassai1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 232px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3T7Dw25ZI/AAAAAAAABcc/g_xWH769Z8A/s320/brassai1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322643346197767570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3T2tHBsRI/AAAAAAAABcU/PCuGhux9aM8/s1600-h/brassai2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 277px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3T2tHBsRI/AAAAAAAABcU/PCuGhux9aM8/s320/brassai2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322643271397257490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3TyDq_ouI/AAAAAAAABcM/aDZLq5Q9Baw/s1600-h/brassai3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3TyDq_ouI/AAAAAAAABcM/aDZLq5Q9Baw/s320/brassai3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322643191554351842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3TsxhF94I/AAAAAAAABcE/CSZ-9iONj-I/s1600-h/brassai4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3TsxhF94I/AAAAAAAABcE/CSZ-9iONj-I/s320/brassai4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322643100781639554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Współcześnie taniec przestał już budzić takie emocje, narodziła się nowa moda, a może sztuka - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Queer tango&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdoOf1IasQI/AAAAAAAABb0/7hyQN65zE7o/s1600-h/queer.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 310px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdoOf1IasQI/AAAAAAAABb0/7hyQN65zE7o/s400/queer.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321581849692778754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Queer tango w wersji filmowej - Carlos Saura, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tango&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/71Uidm_qOVw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/71Uidm_qOVw&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I w wersji turniejowej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HbZnkyjqaBo&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HbZnkyjqaBo&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oto historia jak ze wstydliwych potańcówek homiczny taniec stał się ogólnoświatową rozrywką. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Out of the Bars and Into the Streets!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4367812322708546368?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4367812322708546368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4367812322708546368' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4367812322708546368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4367812322708546368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/queer-dance.html' title='Queer dance'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sd3Vo1SgAdI/AAAAAAAABck/v55rlvg5_5E/s72-c/stagdance.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-6783505065585771273</id><published>2009-04-05T10:45:00.000-07:00</published><updated>2009-04-05T11:03:43.260-07:00</updated><title type='text'>Miłość w czasach zagłady - paragraf 175</title><content type='html'>Autor dzisiejszego tekstu prowadzi bloga o nazwie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://coteraz.blogspot.com/"&gt;Blog (wielo)branżowy&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Serdecznie zapraszamy do lektury tekstu jak i lektury bloga &lt;a href="http://coteraz.blogspot.com/"&gt;Coteraz.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Przeciwny naturze nierząd między osobami płci męskiej (...) podlega karze więzienia, z możliwością orzeczenia utraty praw obywatelskich."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Tak głosił §175 niemieckiego kodeksu karnego, uchwalonego w 1871 roku. Nie był to przepis wyjątkowy, jak na ówczesną Europę, wszak w Wielkiej Brytanii zaledwie 10 lat wcześniej zniesiono karanie "sodomitów" śmiercią, a dekryminalizacja stosunków seksualnych między mężczyznami w wielu krajach miała miejsce dopiero w drugiej połowie XX wieku. Jednak ten niesławny niemiecki paragraf posłużył w Trzeciej Rzeszy do masowej eksterminacji homoseksualistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przecież po I wojnie światowej było zgoła inaczej. Mamy wszyscy w pamięci obrazki chociażby z "Kabaretu", czy innych przedstawień rozrywkowego życia w Republice Weimarskiej. Berlin był w międzywojniu niewątpliwą stolicą europejskiej awangardy. Istniały tu dziesiątki oficjalnych klubów gejowskich i lesbijskich. W przeciwieństwie do prowincji, mało kto martwił się tu nadal istniejącym paragrafem 175. Zresztą już od przełomu wieków istniała przeciw niemu widoczna opozycja. Warto tu wymienić chociażby prekursora seksuologii Magnusa Hirschfelda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet z początkiem lat 30., gdy do władzy zaczęli dochodzić naziści, nasi tęczowi przodkowie nie spodziewali się nadchodzącej zagłady. Uspokajająco działał fakt, że szef nazistowskich bojówek SA - Ernst Röhm (przedstawiony poniżej na ówczesnej karykaturze) nie ukrywał swojego homoseksualizmu. Sam Hitler początkowo przymykał oko na prywatne życie swego poplecznika, zadowolony ze skuteczności SA. Był to jednak głos raczej odosobniony w NSDAP, a wkrótce orientacja Röhma stała się jednym z pretekstów do rozprawienia się z nim i stojącą za nim organizacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvDaukuAI/AAAAAAAABbU/CPIX3Drg7mI/s1600-h/karykatura.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 184px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvDaukuAI/AAAAAAAABbU/CPIX3Drg7mI/s320/karykatura.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321265801731553282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W wyniku czystki nazwanej "nocą długich noży" z 29 na 30 czerwca 1934 roku Röhm wraz ze sporą grupą działaczy SA został zamordowany, a pierwsze skrzypce zaczęło odgrywać SS ze swoim dowódcą Heinrichem Himmlerem, późniejszym szefem Gestapo i całej policji. Ten na temat gejów miał do powiedzenia tyle: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mniej więcej 7-8% niemieckich mężczyzn jest homoseksualnych. Jeśli tak pozostanie, nasz naród upadnie z powodu tej zarazy.&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Uprawiający stosunki homoseksualne pozbawiają Rzeszę dzieci, które jej się należą.&lt;/span&gt; Od tej chwili homoseksualizm zaczął być utożsamiany ze zdradą. Hitler nakazał oczyszczenie partii z gejów, a Gestapo powołało specjalny wydział do walki z aborcją i homoseksualizmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lesbijki, o ile nie wchodziły aktywnie w konfrontację z nazistowskim reżimem nie spotkały się z tak ostrym prześladowaniem, co geje. Tym niemniej hitlerowskie państwo odebrało im dotychczasowe życie, zmuszając do ukrywania swojej seksualności i traktując jak inkubatory dla niemieckiego narodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie nasuwa się refleksja, że podobna obsesja na punkcie reprodukcji oraz piętnowanie homoseksualistów jako osób chorych przetrwały do dziś w nauczaniu pewnej potężnej w tym kraju instytucji, mającej się za gwaranta publicznej moralności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemal w dokładną rocznicę "nocy długich noży" - 28 czerwca 1935 r. paragraf 175 został rozszerzony. Odtąd każda drobna przesłanka - dotyk, gest, czy choćby spojrzenie mogły stanowić dowód tego przestępstwa i zagrożenia dla czystości niemieckiej krwi, jakim był homoseksualizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvKf_fWeI/AAAAAAAABbc/UbDOp-EqgJQ/s1600-h/wiezniowie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 211px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvKf_fWeI/AAAAAAAABbc/UbDOp-EqgJQ/s320/wiezniowie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321265923403766242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z poleceniem Gestapo, lokalne posterunki policji przygotowały listy gejów. Także obywatele ochoczo denuncjowali podejrzane o homoseksualizm jednostki. Do końca istnienia III Rzeszy z paragrafu 175 aresztowano bez mała 100 tysięcy osób. Około połowa z nich została skazana i trafiła do więzień. Część nawet bez procesów została wysłana do obozów koncentracyjnych. Różne szacunki wskazują na liczby pomiędzy 5 a 15 tysięcy osób - problem w dokładniejszym jej określeniu wynika z faktu, że gej mógł być zaklasyfikowany także jako przestępca polityczny, lub ze względu na np. żydowskie pochodzenie. Ci uznani za Niemców nie byli eksterminowani w komorach gazowych, ale zabijano ich pracą, biciem, gwałtami, torturami, eksperymentami medycznymi (dla przykładu: kastracją i wstrzykiwaniem hormonów). Około 60% z nich nie zdołało tego przeżyć. Oznaczeni różowymi trójkątami byli na samym dole obozowej hierarchii. Nie mogli liczyć na solidarność ze strony tych, którzy trafili tam z powodu swej narodowości czy powodów politycznych. Zapewne w ich ocenie geje sami sobie byli winni. Zresztą nie tylko inni więźniowie nie dostrzegli niczego zdrożnego w prześladowaniu kogoś z powodu orientacji seksualnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powojenna amnestia nie objęła skazanych z paragrafu 175, którzy przetrwali zagładę. Alianci potraktowali ich jak zwykłych kryminalistów, nakazując dokończenie kar więzienia. Oficjalnie odmówiono homoseksualistom statusu ofiar nazistowskiego reżimu, a co za tym idzie odszkodowań z tego tytułu. Co więcej, nadal trafiali oni do więzień. W latach 1945-1969 w Zachodnich Niemczech, które utrzymały nazistowskie brzmienie paragrafu 175, na jego podstawie skazano na karę pozbawienia wolności kolejne 50 tysięcy mężczyzn. Oba niemieckie państwa zniosły karalność stosunków homoseksualnych dopiero pod koniec lat 60. (NRD - 1968, RFN - 1969).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiało minąć aż 40 lat od końca wojny, żeby w Niemczech zaczęto mówić o jej homoseksualnych ofiarach. Gejów - ofiary nazistowskich represji Bundestag oficjalnie rehabilitował dopiero na początku XXI wieku, milcząc jednocześnie na temat tych skazanych już po wojnie w RFN. Tym niemniej tego aktu choć cząstkowej sprawiedliwości wielu już nie doczekało. W zeszłym roku, burmistrz Berlina, sam będący jawnym gejem odsłonił Pomnik homoseksualistów prześladowanych przez reżim nazistowski (na zdj.). Na skraju parku Tiergarten, podobny do setek bloków z położonego naprzeciwko Pomnika pomordowanych Żydów Europy, wmontowany jest ekran, na którym wyświetlany jest film, ukazujący dwóch całujących się mężczyzn. Taki właśnie pocałunek był od 1935 r. przestępstwem, za które tak wielu prześladowano i tak wielu musiało zginąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvXKXAqwI/AAAAAAAABbk/3Cp-pXkj3oo/s1600-h/pomnik.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvXKXAqwI/AAAAAAAABbk/3Cp-pXkj3oo/s320/pomnik.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321266140935138050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-6783505065585771273?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/6783505065585771273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=6783505065585771273' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6783505065585771273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6783505065585771273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/miosc-w-czasach-zagady-paragraf-175.html' title='Miłość w czasach zagłady - paragraf 175'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdjvDaukuAI/AAAAAAAABbU/CPIX3Drg7mI/s72-c/karykatura.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-4053918413329247417</id><published>2009-04-02T16:32:00.000-07:00</published><updated>2009-04-02T17:04:52.544-07:00</updated><title type='text'>Ciotki niemieckie i węgierskie</title><content type='html'>Kiedy przestaliśmy być sodomitami, inwertami i innymi stworzeniami, a staliśmy się homoseksualistami? O to trwają do dzisiaj spory. Najpopularniejsza wersja mitu mówi o tekście Karla-Marii Kertbeny'ego, który użył tego słowa, w celu nadania dla swojego tekstu o postawach seksualnych podstaw "naukowości". Pamiętajmy, że był to rok 1869 i jeszcze do Wilde'a było daleko. Kertbeny co ciekawe napisał m.in., że homoseksualizm nie powinien być karany, a w tamtych czasach to nie było takie oczywiste, jak się wydaje. Niestety kolejni panowie piszący o homoseksualizmie już nie byli tacy wyrozumiali. Richard von Krafft-Ebing uważał, że homoseksualizm to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;paraesthesia&lt;/span&gt;, czyli skierowanie potrzeb seksualnych na zły obiekt, a sama &lt;span style="font-style:italic;"&gt;paraesthesia &lt;/span&gt;była wg niego jedną z "cerebral neuroses", czyli po polsku - nerwic mózgowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już jesteśmy przy panach o dziwnych nazwiskach i brodach, to proponuję, by wszyscy, którzy czytają ten tekst nauczyli się na pamięć tego nazwiska: Karl Heinrich Ulrichs. 29 sierpnia 1867 roku Ulrichs na Kongresie Prawodawców (?) Niemieckich ogłosił, że jest homoseksualistą. Był to pierwszy publiczny coming-out. A tak pisał Ulrichs w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Araxes. Ruf nach Befreiung der Urningsnatur vom Strafgesetz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Auch der Urning ist Mensch. Auch er hat daher natürliche Menschenrechte. Seine Geschlechtsrichtung ist berechtigt kraft des Rechts der Natur. Der Gesetzgeber hat keine Recht, sich über die Natur zu stellen (. . .). Der Urning ist auch Staatsbürger. Auch er hat daher Staatsbürgerrechte: und dem entsprechend hat der Staat auch ihm gegenüber Pflichten zu erfüllen. (. . .) Der Staat ist nicht befugt, wie bisher geschah, den Urning zu behandeln wie einen rechtlosen&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Takie wyznania do dzisiaj budzą grozę wśród prawicowych publicystów. Szkoda, że nie znamy naszych ciotek z przeszłości. Szkoda, że w naszej świadomości postaci takie jak Kertbeny czy Ulrichs są nieobecne. Czas ich przywrócić do życia, nadać im znaczenie dla nas wszystkich. A tak wyglądał pierwszy jawny gej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdVQqkFE9jI/AAAAAAAABa4/LO4RZVa7IqE/s1600-h/Ulrichs.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdVQqkFE9jI/AAAAAAAABa4/LO4RZVa7IqE/s320/Ulrichs.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320247226977809970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec apel do miasta Kołobrzeg. Uczcijcie z okazji Stonewall jakimś pomnikiem Magnusa Hirschfelda, twórcę pojęcia "intermediate sex", fizyka, Żyda, geja, nazwanego przez Praunheima "Einsteinem sexu". W końcu przyszedł na świat w tym uroczym nadmorskim mieście. Więcej o Hirszfeldzie w artykule Fijałkowskiego na &lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3222"&gt;Racjonaliście&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterów nam potrzeba!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-4053918413329247417?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/4053918413329247417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=4053918413329247417' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4053918413329247417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/4053918413329247417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/04/ciotki-niemieckie-i-wegierskie.html' title='Ciotki niemieckie i węgierskie'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdVQqkFE9jI/AAAAAAAABa4/LO4RZVa7IqE/s72-c/Ulrichs.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-3894114408885795766</id><published>2009-04-01T01:50:00.000-07:00</published><updated>2009-03-31T16:54:55.382-07:00</updated><title type='text'>Pikieta w obrazkach</title><content type='html'>Alvin Baltrop dokumentował w latach 70-tych i 80-tych życie gejów. Najciekawsze i najsłynniejsze jego zdjęcia pochodzą z nowojorskich pikiet. Fantastycznie pokazuje jak represjonowana mniejszość znajdowała sobie własną przestrzeń - w opuszczonych dokach Manhattanu. Jestem ciekaw czy są jakieś polskie, pewnie mniej artystyczne, ale jakiekolwiek fotografie z podobnych miejsc. Przyznaję, że nigdy takich nie widziałem. Miłego kontemplowania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDle6VS_dI/AAAAAAAABaw/jnNpXrDjU0Q/s1600-h/b1alt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDle6VS_dI/AAAAAAAABaw/jnNpXrDjU0Q/s320/b1alt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319003479141973458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDlWCPJPSI/AAAAAAAABao/i8N_LAKePGw/s1600-h/balt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 207px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDlWCPJPSI/AAAAAAAABao/i8N_LAKePGw/s320/balt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319003326644829474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDlHEyohTI/AAAAAAAABag/3ruJZOvHrCc/s1600-h/balt2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 207px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDlHEyohTI/AAAAAAAABag/3ruJZOvHrCc/s320/balt2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319003069632513330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDk22gOJrI/AAAAAAAABaY/H0RSfoGToWk/s1600-h/BALTOP+RIVER_RATS_II.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDk22gOJrI/AAAAAAAABaY/H0RSfoGToWk/s320/BALTOP+RIVER_RATS_II.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319002790919284402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDksyIvlUI/AAAAAAAABaQ/MzPSFsumHwk/s1600-h/BALTROP+12.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDksyIvlUI/AAAAAAAABaQ/MzPSFsumHwk/s320/BALTROP+12.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319002617948378434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDkg5ukD6I/AAAAAAAABaI/eMHNoeLkZrQ/s1600-h/BALTROP+ILFORD+HP5+33A+34.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDkg5ukD6I/AAAAAAAABaI/eMHNoeLkZrQ/s320/BALTROP+ILFORD+HP5+33A+34.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319002413827624866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-3894114408885795766?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/3894114408885795766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=3894114408885795766' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3894114408885795766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/3894114408885795766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/pikieta-w-obrazkach.html' title='Pikieta w obrazkach'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/SdDle6VS_dI/AAAAAAAABaw/jnNpXrDjU0Q/s72-c/b1alt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-6984718266342782460</id><published>2009-03-30T12:22:00.000-07:00</published><updated>2009-03-30T12:35:15.617-07:00</updated><title type='text'>Albert z Nijmegen</title><content type='html'>Kontynuacja ostatniego tekstu, autor - &lt;a href="http://fragmentaselecta.wordpress.com/"&gt;Konrad&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukając źrodeł do poprzedniego wpisu trafiłem na wzmiankę o pewnym wydarzeniu z Nijmegen, dotyczącą niejakiego Albertusa Fodeyna. Jego nazwisko wypłynęło podczas przesłuchań w Utrechcie w 1730. W rok po otrzymaniu wiadomości z Utrechtu rada miejska Nijmegen odpowiedziała 6 lipca, że 29 letni Fodeyn został uwięziony. I tu zaczynają się schody, bo nie jest do końca jasne, co się z nim dalej stało, gdyż nie pojawia się o nim potem żadna pewna informacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W archiwum Nijmegen jest bardzo mało informacji dotyczących wydarzeń z lat 1730-32.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rejestrach wydatków miejskich za rok 1731, sporządzonych przez skarbnika Jacoba de Mista znajdujemy następującą informację:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;7 grudnia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panom burmistrzom (randym) za wydanie wyroku* - 15,-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Johanowi van Anhoudowi, katu, za uduszenie jednej osoby w celi - 49, 10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim była ofiara van Anhouda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Homoseksualizm był w Niderlandach karany śmiercią, ale metody wymierzania tej kary zmieniały się w ciągu wieków. W wieku XVII mniej lub bardziej popularnym sposobem wykonywania tego wyroku na homoseksualistach była garrota. Metoda ta była przez wiele lat stosowana tylko i wyłącznie w stosunku do kobiet; jeśli już wykonanoją na meżczyźnie, to uważano za wyjątkowo hańbiące. Nie chodziło ponoć o przypisanie skazanemu kobiecych zachowań, lecz raczej o napiętnowanie samych aktów homoseksualnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze źrodeł wynika, że w tamtym okresie nie było procesu przeciwko kobiecie i wysnuwa się z tego wniosek, że osobą uduszoną 7 grudnia 1731 był właśnie Albertus Fodeyn. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach uzyskano jego zeznania (w więzieniu przebywał co najmniej od 6 lipca ‘31). Możliwe, że władze miejskie zarządziły tortury. Możliwe, że Fodeyn, zdawszy sobie sprawę ze swej beznadziejnej sytuacji po prostu przyznał się do winy. Jeśli przyznał się bez przymusu, to zeznania go obciążające musiały być poważne. W procesach o sodomię bardzo często brakowało przekonujących dowodów i sędziowie siłą rzeczy musieli opierać się na zeznaniach świadków oraz na końcowym oświadczeniu samego oskarżonego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje jeszcze kwestia, czemu wyrok został wykonany w ukryciu. Jednym z możliwych wyjaśnień jest, że jakkolwiek homoseksualizm podlegał karze, to z wymierzania kary nie należało robić widowiska. Liczyło się tylko to, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;chwast&lt;/span&gt; został wyrwany. Wynikałoby z tego, że nie tylko akty homoseksualne, ale i kara za nie są czymś wstydliwym i czymś, co należy ukryć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Nijmegen doszło potem do jeszcze dwóch procesów przeciwko homoseksualistom; w roku 1763 i 1801. Wprowadzony w 1811 &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Code Penal&lt;/span&gt; nie przewidywał już kar za tego typu zachowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innych informacji na temat naszego bohatera jest niewiele. Homiki z Nijmegen bazując na jego historii próbowały - w 1999 po wmurowaniu pamiątkowego kamienia na Domplein w Utrechcie - uzyskać zgodę na budowę homo-monumentu. O ile się orientuję, do tej pory nic z tego nie wyszło. Jest jakiś artykuł w Trouw, ale płatny, a aż tak ciekawski nie jestem. Fodeyn był też na liście &lt;span style="font-style:italic;"&gt;potencjalnych patronów ulic&lt;/span&gt;, ale próżno szukać w Nijmegen Albertus Fodeynstraat….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródła:&lt;br /&gt;Artykuł z &lt;a href="http://www.gaypnt.demon.nl/pink/monument.html"&gt;PinkNijmegen.nl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.gaypnt.demon.nl/pink/dales2.html"&gt;List do Komisji Nazw Ulic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.google.com/url?sa=t&amp;source=web&amp;ct=res&amp;cd=4&amp;url=http%3A%2F%2Fwww2.nijmegen.nl%2Fmmbase%2Fattachments%2F551507%2FReservelijst-geschrapt3b.pdf&amp;ei=8MHPSfvtOMqRsAbFiZ2rCA&amp;usg=AFQjCNG9pp9-V4k0LKJg-eeC-S-nzXO7uA&amp;sig2=VMdU6sDCDWzdLomqULUNoA"&gt;Lista Patronów Ulic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Płatny artykuł w &lt;a href="http://archief.trouw.nl/artikel?REC=28061e724ab36528ea1c9bef8a878c29"&gt;Trouw&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*nie jestem pewny przekładu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Matro-patronat nad cyklem objął portal:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.homiki.pl/"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 119px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s320/homiki.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317293556007200434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-6984718266342782460?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/6984718266342782460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=6984718266342782460' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6984718266342782460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6984718266342782460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/albert-z-nijmegen.html' title='Albert z Nijmegen'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s72-c/homiki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-6484525497308898825</id><published>2009-03-29T10:36:00.000-07:00</published><updated>2009-03-30T12:34:58.574-07:00</updated><title type='text'>Utrecht 1730</title><content type='html'>Dzisiaj na Innej Historii pojawia się Konrad, autor bloga &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;a href="http://fragmentaselecta.wordpress.com/"&gt;Crux Filologorum, vel Fragmenta Selecta&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Są w Niderlandach trzy homo-monumenty. Amsterdamski przy Westerkerk i haski przy Madurodam mają wymiar symboliczny, utrechcki zaś, położony przy katedrze na Domplein łączy się z konkretnymi wydarzeniami z czasów, gdy nikt nie myślał o emancypacji, coming-outach i walce o prawa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był 1 sierpnia 1674 roku, około północy, gdy wyjątkowo silne tornado przeszło nad Utrechtem. Wśród wielu zawalonych budynków znajdowała się także utrechcka katedra.&lt;br /&gt;Część gruzowiska uprzątnięto, część przeznaczono na cmentarz, część zaś stała się….pikietą. Nie wiadomo, jak szybko ówcześni homoseksualiści obrali sobie to właśnie miejsce za punkt spotkań. Niemniej, dyplomaci włoscy i francuscy, którzy w roku 1713 przybyli do Utrechtu w związku z rokowaniami kończącymi wojnę o sukcesję hiszpańską, właśnie tam szukali kontaktów męsko-męskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sc-zboKrdqI/AAAAAAAABaA/VYMke5Z3s8o/s1600-h/Dom_in_puin_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sc-zboKrdqI/AAAAAAAABaA/VYMke5Z3s8o/s320/Dom_in_puin_2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318666972167894690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Stan ten trwał do roku 1730, kiedy to z powodu nasilających się skarg strony kościelnej, władze zdecydowały się przeprowadzić dochodzenie w sprawie tego miejsca schadzek. Aresztowano i przesłuchano pewną liczbę mężczyzn, od których zyskano informacje, że teren gruzowiska nie jest bynajmniej jedyną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tego typu&lt;/span&gt; lokalizacją. W wyniku śledztwa skazano na śmierć i powieszono w Utrechcie 18 osób (według innych źródeł 11 wyroków śmierci, 6 wygnania i 2 dożywotniego więzienia). Wielu wysoko postawionych urzędników uciekło, zanim zostali oskarżeni i aresztowani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proces ten, jakkolwiek ograniczał się tylko do Utrechtu, miał jednak wpływ na sytuację w innych regionach kraju. W całych Niderlandach rozpoczęło się wyszukiwanie ‘potencjalnych homoseksualistów’. Oskarżenie o homoseksualizm stało się doskonałym narzędziem rozwiązywania prywatnych sporów i animozji oraz wygodnym instrumentem w walce politycznej. W Zuidhorn sędzia Rudolf de Mepsche oskarżył o sodomię swych politycznych rywali - 22 osoby stracono, dwie kolejne zamęczono na torturach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszędzie dochodziło do procesów, egzekucji i masakr, którym często przewodzili kaznodzieje. Było im łatwo przekonać znaczną część społeczeństwa, że nagłe pogorszenie sytuacji gospodarczej kraju jest boską karą za grzechy, za życie w luksusie i rozpuście. Po procesie w Utrechcie homoseksualiści doskonale pasowali do roli kozła ofiarnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna, procesy i wyroki śmierci za homoseksualizm zdarzały się także później (Nijmegen 1763 i 1801; Utrecht 1798 – ostatni wielki proces), aż do depenalizacji homoseksualizmu w 1811. Niemniej, wydarzenia utrechckie oraz spowodowana nimi fala represji z lat 1730-32 były jednym z najgorszych okresów prześladowań osób homoseksualnych w historii Niderlandów. W kraju, w którym 250 lat później zawarto pierwsze homoseksualne małżeństwo, zamordowano setki mężczyzn za tzw. utrechckie zachowanie. Jak trwały ślad pozostawiły w ludzkiej pamięci tamte dni może świadczyć fakt, że w latach trzydziestych XX wieku rada Utrechtu spróbowała wprowadzić nowy termin – Utrechter - na określenie mieszkańca miasta. W 200 lat po ‘aferze homoseksualnej’ dawny Utrechtenaar (dosł. mieszkaniec Utrechtu) był wciąż uważany za piętno, gdyż oznaczał homoseksualistę.&lt;br /&gt;Nawet dziś powiedzenie o kimś ‘On pochodzi zza Katedry’ (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hij komt achter de Dom vandaan&lt;/span&gt;) oznacza, że uważa się tę osobę za geja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Domplein w Utrechcie, w miejscu dawnej pikiety leży teraz kamień upamiętniający tamte wydarzenia i ich ofiary; znak, że nawet Niderlandy nie zawsze były rajem dla homoseksualistów i tego, że bezkrwawe zwycięstwa nie są możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sc-y8zlaB8I/AAAAAAAABZ4/RYPIpCHX0Rg/s1600-h/Domkerk_nu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sc-y8zlaB8I/AAAAAAAABZ4/RYPIpCHX0Rg/s320/Domkerk_nu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318666442656843714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Matro-patronat nad cyklem objął portal:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.homiki.pl/"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 119px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s320/homiki.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317293556007200434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-6484525497308898825?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/6484525497308898825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=6484525497308898825' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6484525497308898825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/6484525497308898825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/utrecht-1730.html' title='Utrecht 1730'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/Sc-zboKrdqI/AAAAAAAABaA/VYMke5Z3s8o/s72-c/Dom_in_puin_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-2611869813510588386</id><published>2009-03-25T20:00:00.000-07:00</published><updated>2009-03-26T17:25:44.046-07:00</updated><title type='text'>Henry James - trzecie wprowadzenie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I repeat, almost to indiscretion, that I could live with you. Meanwhile I can only try to live without you,&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;W taki sposób pisał do swojego przyjaciela, a może i kochanka Henry James, autor m.in &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portretu Damy&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Domu na Placu Waszyngtona&lt;/span&gt;. James'a homoseksualizm nie jest w pełni potwierdzony, ale kilkukrotnie w swoich listach, m.in. do Andersena jego wypowiedzi nabierały charakteru miłosnego dyskursu, erotycznych wyznań. Najlepiej sportretował James'a Colm Toibin w genialnej powieści &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mistrz &lt;/span&gt;(Poznań 2005):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Henry wiedział, że choć poświęca Bourgetowi tyle uwagi, on sam niczego nie dostrzega. Gdyby miał stworzyć listę cech Henry'ego, byłaby prosta, przejrzysta i nieprecyzyjna Nie doszukiwał się skrywanego "ja" ani go ono nie interesowało, jak sądził Henry. I myśl ta, gdy jego powrót do Bourgetów dobiegał końca, cieszyła go. Pozostawanie nieuchwytnym, doskonalenie się w sztuce kamuflażu, nawet wobec kogoś, kogo znał tak długo, dawało mu satysfakcję. Był gotów słuchać, zawsze, ale nie myślał nikomu zdradzać tajników swego umysłu, wyobraźni ani głębi swych uczuć. Wiedział, że przejrzystość jest czymś więcej niż maska.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Homoseksualizm sto lat temu był nie tylko temat tabu w debacie publicznej ale i często w solilokwiach, dokumentach prywatnych. Ludzie sami przed sobą obawiali się przyznawać do swojej orientacji seksualnej. W większości przypadków nasze przypuszczenia są podyktowane dziennikami, listami, zapiskami intymnymi czy wspomnieniami osób bliskich i mimo "prywatności" zapiski te nie zawsze są niepodważalnym argumentem. W tych wszystkich historiach, które pojawią się w cyklu będę pisać nie o homoseksualizmie, jako orientacji pewnej i niezaprzeczalnej - jest ona tworem ostatnich lat, ale o przedmiocie nieoczywistym, domniemanym. Zdaje się, że często zapominamy, iż czasy jawnych gejów i lesbijek to ostatnie kilka-kilkanaście lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Henry James nie miał łatwego życia, choć był uwielbiany przez czytelników i krytykę. Z drugiej strony Hemingway zarzucał mu "brak jaj"... Jego postawa wobec życia polegała na ciągłej ucieczce przed sobą - najpierw uciekł ze Stanów do Wielkiej Brytanii, następnie z Londynu ucieka na wieś... ucieczka przed ludźmi czy pożądaniem? To pytanie zadają sobie współcześni biografowie pisarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toibin w beletryzowanej biografii James'a świetnie portretuje dylemat mówienia o swojej orientacji i identyfikacji z nią w scenie, w której James rozmawia z przyjacielem o procesie Wilde'a... bohaterowie "wiedzą o sobie", ale się nie ujawniają... nawet w najbliższej relacji homoseksualizm był wypartą "hipotezą". Taką sytuację prezentuje poniższe zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScwbCAc1_iI/AAAAAAAABYY/kFYynbJYB9o/s1600-h/gertrude.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 280px; height: 227px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScwbCAc1_iI/AAAAAAAABYY/kFYynbJYB9o/s400/gertrude.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317654981312380450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przyjaciółki, koleżanki czy partnerki? Homoseksualiści na starych zdjęciach prawie nigdy nie wyglądają na "pary".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy sięgając po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Portet Damy&lt;/span&gt; muszę wiedzieć, że autor był homoseksualistą? Chyba nie, ale dzięki tej informacji zaczynam rozumieć - zwłaszcza jako gej - pewne niuanse tej historii. Historii, która przecież mówi o poszukiwaniach, o niespełnieniu. To czy czytelnik będzie w stanie zaakceptować homoseksualizm autora książki to kwestia jedynie jego otwartości, ale czy będzie potrafił odszukać homiczne brzmienia w jego dziele - to kwestia wrażliwości i braku "szuflad" interpretacyjnych. Dlatego tak trudno odtwarza się historię życia homoseksualistów - trzeba przeskoczyć jednego toru na drugi - co dopiero w ostatnich latach zaczęło się udawać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-2611869813510588386?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/2611869813510588386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=2611869813510588386' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/2611869813510588386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/2611869813510588386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/henry-james-trzecie-wprowadzenie.html' title='Henry James - trzecie wprowadzenie'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScwbCAc1_iI/AAAAAAAABYY/kFYynbJYB9o/s72-c/gertrude.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-2744710827600819798</id><published>2009-03-25T18:00:00.001-07:00</published><updated>2009-03-25T18:10:04.346-07:00</updated><title type='text'>On nie pamięta Stonewall...</title><content type='html'>Cykl historyczny zaczynamy przewrotnie od wydarzenia sprzed kilku dni. W Vermont od kilku dni trwa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;public hearing&lt;/span&gt; w sprawie przyznania homikom prawa do małżeństw (związki partnerskie już tam są). I tak się zastanawiam, czy to co tutaj wkleję będzie elementem historii LGBTq czy nie? Może takich przekazów już jest więcej niż kiedyś, ale 17 letni chłopak mówiący z przekonaniem i pasją o homo-małżeństwach to sytuacja, która tworzy historię - pokazuje co to znaczy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pride&lt;/span&gt;. Przed Państwem James Neiley:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;               &lt;script type="text/javascript" src="http://blip.tv/scripts/pokkariPlayer.js?ver=2008010901"&gt;&lt;/script&gt;     &lt;script type="text/javascript" src="http://blip.tv/syndication/write_player?skin=js&amp;posts_id=1905879&amp;source=3&amp;autoplay=true&amp;file_type=flv&amp;player_width=&amp;player_height="&gt;&lt;/script&gt;     &lt;div id="blip_movie_content_1905879"&gt;     &lt;a rel="enclosure" href="http://blip.tv/file/get/Vfm-JamesNeileyMarch192009996.flv" onclick="play_blip_movie_1905879(); return false;"&gt;&lt;img title="Kliknij by odtworzyć" alt="Video thumbnail. Click to play" src="http://blip.tv/file/get/Vfm-JamesNeileyMarch192009996.flv.jpg" border="0" title="Click To Play" /&gt;&lt;/a&gt;     &lt;br /&gt;     &lt;a rel="enclosure" href="http://blip.tv/file/get/Vfm-JamesNeileyMarch192009996.flv" onclick="play_blip_movie_1905879(); return false;"&gt;Odtwórz&lt;/a&gt;     &lt;/div&gt;          &lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;James Nilson to świetny przykład na to, jak te 40 lat zmieniło świat. W polskiej przestrzeni publicznej też widzimy co raz więcej młodych osób homoseksualnych, które nie boją się mówić do kamer, robić fajne rzeczy, walczyć o normalność. Zmienianie rzeczywistości zajmuje wiele lat, ale jak widać - to ma sens!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Matro-patronat nad cyklem objął portal:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.homiki.pl/"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 119px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s320/homiki.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317293556007200434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-2744710827600819798?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/2744710827600819798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=2744710827600819798' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/2744710827600819798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/2744710827600819798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/cykl-historyczny-zaczynamy-przewrotnie.html' title='On nie pamięta Stonewall...'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s72-c/homiki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7505649772131298524.post-5555620464877591986</id><published>2009-03-24T17:50:00.000-07:00</published><updated>2009-03-25T18:06:40.290-07:00</updated><title type='text'>3 miesiące i 3 dni - pride is power and power is pride</title><content type='html'>Zaczynamy dzisiaj świętować! Przez najbliższe trzy miesiące i trzy dni będziemy pisać o homo-historii a wszystko to z powodu wyjątkowej rocznicy. W nocy z 27 na 28 czerwca 1969 roku wybuchły zamieszki pod Stonewall Inn. Jak zmieniła się nasza historia przez 40 lat? Jak wyglądała historia emancypacji w Stanach Zjednoczonych, Europie... Co mówią nam takie slogany jak Mattachine, Miss Liberty, Leopold i Loeb, Daughters of Bilitis, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Doonesbury&lt;/span&gt;? Abiekt rzadziej aktualizowany, ale chyba ciekawiej. Zaczynamy od teraz czymś w rodzaju manifestu, skandowania haseł, przypominania i nauki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KEpqTIolLps&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KEpqTIolLps&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Matro-patronat nad cyklem objął portal:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.homiki.pl/"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 119px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s320/homiki.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317293556007200434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7505649772131298524-5555620464877591986?l=innahistoria.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://innahistoria.blogspot.com/feeds/5555620464877591986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7505649772131298524&amp;postID=5555620464877591986' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5555620464877591986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7505649772131298524/posts/default/5555620464877591986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://innahistoria.blogspot.com/2009/03/na-blogu-zaczynamy-dzisiaj-swietowac.html' title='3 miesiące i 3 dni - pride is power and power is pride'/><author><name>Wojciech Szot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-CJ9dy3aHn7U/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAEcs/YbA-iaFQLC4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_-IY2ysbCuD8/ScrSUSRIZrI/AAAAAAAABYM/uK9aGs9QXME/s72-c/homiki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
